Alexander Zverev z historycznym triumfem w Paryżu
Alexander Zverev w końcu przełamał klątwę przegranych finałów wielkoszlemowych. W emocjonującym pojedynku w Paryżu odparł opór Flavio Cobollego, zwyciężając po pięciu setach pełnych zwrotów akcji. Rozstrzygająca partia pokazała klasę i determinację Niemca, który nie pozwolił rywalowi na powrót i w końcu zdobył upragniony tytuł Roland Garros.
Alexander Zverev długo czekał na ten moment. Po trzech przegranych finałach Wielkiego Szlema, w Paryżu nie zmarnował swojej szansy. W niedzielne popołudnie pokonał Flavio Cobollego 3:2, zostając zwycięzcą Roland Garros i przełamując niechlubną passę.
Pierwsze minuty spotkania od razu zwiastowały wysokie emocje – włoski tenisista już w inauguracyjnym gemie musiał stawić czoła czterem break pointom. Niemiec początkowo nie wykorzystał trzech, lecz za czwartym razem zdołał przełamać przeciwnika. Zverev szybko potwierdził swoją przewagę i po dwóch własnych wygranych serwisach prowadził już 2:0, a Włoch miał problemy ze złapaniem rytmu. Kolejne gemy ponownie należały do Zvereva, który wręcz przetoczył się po Cobollim 6:1 w pierwszym secie.
Druga odsłona to próba odbudowy Włocha. Cobolli najpierw uzyskał remis 1:1, potem walczył jak równy z równym, choć rywal regularnie zamykał swoje gemy serwisowe bez straty punktu. W pewnym momencie wybuchła energia – przy stanie 3:3 Flavio Cobolli wywalczył pierwsze przełamanie, wykorzystując chwilowy spadek pewności Zvereva. Do końca partii Niemiec nie zdołał odrobić straty i seta zapisano na koncie Włocha 6:4.
Trzeci set powoli układał się po myśli Niemca, mimo że Cobolli nie dawał za wygraną. Silny serwis i skuteczna gra przy siatce sprawiły, że obaj długo pilnowali własnego podania. Dopiero przy stanie 5:4, po wymuszeniu błędu forhendu u Włocha, Zverev dostał piłkę setową i skutecznie ją wykorzystał. Niemiec triumfował 6:4, wracając na prowadzenie w meczu.
Czwarty set to prawdziwy zjazd kolejką górską. Najpierw Cobolli błyskawicznie objął prowadzenie 2:0, momentami punktując pięknymi zagraniami – także smeczem czy efektownymi skrótami. Zverev dogonił jednak rywala doprowadzając do remisu 3:3, lecz to Włoch ponownie przełamał przy kluczowym stanie meczu. Serwował już na seta, lecz presja okazała się zbyt duża – Zverev wyrównał przełamując przeciwnika. Kulminacją partii był tie-break, w którym Cobolli postawił wszystko na jedną kartę. Po kilku mocnych wymianach i widowiskowym forhendzie miał piłkę setową. Gdy wydawało się, że zaraz zakończy partę, chwilę później przestrzelił smecza, ale nie stracił koncentracji. Tie-break padł łupem Włocha 7:5.
Piąty set od początku przebiegał pod dyktando Zvereva. Niemiecki tenisista wszedł na najwyższe obroty, wypracował dwa break pointy, a po dłuższej grze na przewagi dopiął swego i przełamał rywala. Gdy wydawało się, że Cobolli złapie kontakt, nie wykorzystał szansy na odrobienie strat w kolejnym gemie, a faworyt uciekł na 2:0. Kryzys po włoskiej stronie pogłębiał się – Zverev zyskując kolejny punkt przy serwisie Cobollego, prowadził już 3:0, a zaraz potem 4:0, nie oddając Włochowi okazji do powrotu.
Cobolli zdołał zdobyć swój jedyny punkt w tej odsłonie dopiero przy szóstym serwisie, lecz to nie mogło już odebrać pewności Niemcowi. Alexander Zverev postawił kropkę nad i, ponownie przełamując Cobollego na zakończenie meczu. Tak spełnił swoje największe marzenie i po raz pierwszy w karierze został mistrzem Roland Garros.
Alexander Zverev - Flavio Cobolli 6:1, 4:6, 6:4, 6:7(5), 6:1