Zawodnik Widzewa wie, że Legia może go wykupić
Niedawny popis Marcela Krajewskiego w młodzieżowej kadrze narobił szumu wokół piłkarza Widzewa. Okazuje się, że Legia Warszawa ma prawo do jego wykupu po wcześniej ustalonej kwocie. Sam zawodnik nie ukrywa zaskoczenia medialnym zamieszaniem i sugeruje, że skupia się obecnie tylko na karierze w Łodzi.
Marcel Krajewski w ostatnich tygodniach błyszczy nie tylko w Widzewie Łódź, ale także w młodzieżowej reprezentacji Polski. Po jego efektownej bramce na zgrupowaniu wokół nazwiska prawego obrońcy wybuchło nietypowe zamieszanie – i to nie bez powodu. Jak ujawniono, Legia Warszawa zapewniła sobie klauzulę wykupu zawodnika, która może znacząco wpłynąć na przyszłość piłkarza.
Transfer do łódzkiego zespołu nie okazał się definitywnym końcem relacji z warszawskim klubem. Krajewski, który opuścił Legię w zeszłym roku i nie doczekał się debiutu w pierwszym zespole, doczekał się klauzuli wykupu w swoim kontrakcie. Jej wysokość, jak wskazują doniesienia medialne, to około 1,5 mln euro. Jednak – i tu ciekawostka – klauzula ta ma obowiązywać dopiero od zimy 2027 roku. To daje Widzewowi komfort i spokój na najbliższe sezony, a samemu zawodnikowi czas na dalszy rozwój.
Piłkarz podchodzi do całego zamieszania z dystansem. Sam zdradza, że o całej sprawie dowiedział się niemal przypadkiem, głównie z internetu. Krajewski nie ukrywał, że skok formy i medialność Widzewa sprawiły, że temat klauzuli zrobił się gorący. Jak stwierdził dla CANAL+ Sport, cytowany przez "WidzewToMy":
Mnie te wszystkie informacje zaskoczyły – uważam, że spowodował to skok mojej obecnej formy. Widzew także jest bardzo medialnym klubem, więc bardzo szybko się to rozeszło. Osobiście w ogóle o tym nie myślałem, choć wiem, że taka klauzula istnieje. Postanowiłem to wszystko odłożyć na bok, choć czasem coś mi wpadło w oko w internecie lub podesłał mi artykuł na ten temat jakiś znajomy.
Mimo wzrastającej presji medialnej oraz nacisku ze strony plotek transferowych, Krajewski podkreślił, że całą uwagę skupia obecnie na grze dla łódzkiego zespołu i odnajduje satysfakcję w tej roli. Na razie nie zaprząta sobie głowy możliwym powrotem na Łazienkowską.