Widzew nie skreśla Bukariego. Zostaje i dostanie szansę
Widzew Łódź kilka miesięcy temu wydał 5,5 mln euro na Osmana Bukariego, bijąc rekord transferowy Ekstraklasy. Jednak skrzydłowy nie tylko nie zdobył bramki czy asysty, ale też nie przekonał kibiców swoją postawą. Mimo tych problemów łodzianie nie zamierzają rezygnować z inwestycji – jak ujawnia dyrektor sportowy Robert Dobrzycki, klub wierzy w odbudowę formy piłkarza. Zmienią się zasady budowania kadry, lecz Bukari ma zostać i walczyć o swoje miejsce.
Jeszcze zimą Widzew Łódź zaskoczył wszystkich, sięgając po Osmana Bukariego za kwotę 5,5 mln euro. Był to transferowy rekord Ekstraklasy, a oczekiwania wobec nowego skrzydłowego sięgały zenitu. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te nadzieje. Bukari rozegrał wiosną tylko osiem spotkań, nie trafiając do siatki ani nie notując choćby jednej asysty.
Sytuacja w klubie była napięta do ostatniej kolejki. Widzew ostatecznie uratował się przed spadkiem, pokonując Piasta Gliwice i zapewniając sobie pozostanie w Ekstraklasie. Zmiany są nieuniknione, ale daleko im będzie do rewolucji, jaka miała miejsce w ostatnich miesiącach. Aleksandar Vuković pozostaje na ławce trenerskiej i dostaje szansę na odbudowę drużyny.
Nie ulega wątpliwości, że najwięcej emocji budzi pytanie, co dalej z graczami, którzy zawiedli oczekiwania. Bukari, mimo rozczarowujących statystyk, nie zostanie skreślony. Jest w klubie, jest naszym zawodnikiem i planujemy grać z nim w następnym sezonie. Trzeba wziąć pod uwagę, że on przyjechał do Polski zimą ze słonecznego Teksasu i nie miał wiele czasu, by się pokazać. A gdy wszedł w swoim ostatnim meczu, to moim zdaniem zagrał poprawnie. To jest dobry piłkarz. Trzeba mu dać więcej czasu i zobaczymy – zdradził Robert Dobrzycki w rozmowie z Interia.pl.