Raków chciał Seslara, ale pomocnik wraca do ligi słoweńskiej
Takiego obrotu spraw raczej nikt się nie spodziewał: Raków Częstochowa, który był gotowy wydać konkretne pieniądze za ofensywnego pomocnika, musi obejść się smakiem. Informacje ze Słowenii potwierdzają, że Svit Seslar – mimo zainteresowania ze strony wicemistrza Polski – jednak nie wybrał transferu do Ekstraklasy. 23-letni rozgrywający zdecydował się wrócić do ojczyzny, podpisując kontrakt z NK Celje. Wart uwagi jest fakt, że jeszcze niedawno Raków realnie negocjował ten ruch, licząc na wzmocnienie składu podczas zimowego okna transferowego.
Raków Częstochowa jeszcze niedawno celował w mocne wzmocnienie pomocy, wysyłając konkretną ofertę za Svita Seslara z tureckiego Eyupsporu. Nastroje w klubie były dobre, bo rundę jesienną Raków zakończył na 4. miejscu Ekstraklasy, a w Lidze Konferencji Europy Medaliki wywalczyli awans z drugiej pozycji w grupie.
Nie brakowało sygnałów, że tej zimy na Limanowskiego zajdą spore zmiany, a transfery kadrowe wydają się być tylko kwestią czasu. Najważniejsza roszada na stanowisku trenera już się odbyła, lecz kwestia Seslara właśnie się rozstrzygnęła i ku zaskoczeniu wielu Raków musi zmienić plany. Jak ujawnia portal "sportklub.n1info.si", mimo wcześniejszych rozmów z Częstochową ofensywny pomocnik wybierze powrót do NK Celje, wracając tym samym do słoweńskiej ligi.
Sytuacja tym bardziej ciekawa, że Raków był wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do pozyskania 23-latka, który wcześniej był związany z klubami w swojej ojczyźnie. Svit Seslar w obecnych rozgrywkach zanotował 11 meczów, 2 gole i 3 asysty w barwach Eyupsporu, a jego aktualna wycena według portalu Transfermarkt to 2,5 miliona euro. Mimo tego zdecydował się wrócić do Słowenii, gdzie dostał konkretną propozycję z Celje.
Raków tym ruchem stracił okazję na zakontraktowanie zawodnika z doświadczeniem reprezentacyjnym – Seslar ma na koncie 6 występów w kadrze Słowenii. W klubie zostaje więc pytanie, kto w zimowym oknie transferowym uzupełni środek pola, skoro negocjacje z pomocnikiem ostatecznie spaliły na panewce.