Transfer Oskara Pietuszewskiego do FC Porto na krawędzi. Kwota zaporowa dla Portugalczyków – StolicaSportu.pl

Porto nie zapłaci za Pietuszewskiego tyle, ile żąda Jagiellonia

Oskar Pietuszewski Bartosz Kapustka
Domyślna grafika
Eryk
2 stycznia 2026 21:00
2 minuty czytania

Wszystko wskazywało na świetne wieści dla Oskara Pietuszewskiego – FC Porto było gotowe sypnąć gotówką, sam piłkarz już zgodził się na transfer, a agent zacierał ręce. Jednak rozmowy utknęły w martwym punkcie. Jagiellonia Białystok postawiła twarde warunki: 11 milionów euro albo nic. Portugalczycy uznali, że to za duża suma, a cała operacja jest o krok od fiaska. Sytuację opisują zgodnie portugalskie media „Record” i „A Bola”, wyraźnie sygnalizując możliwy koniec rozmów.

Przeciągający się transfer Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok do FC Porto nabiera zaskakującego zwrotu. Jeszcze niedawno wydawało się, że sprawa jest niemal przesądzona – Portugalczycy przygotowali atrakcyjną ofertę, a sam zawodnik z agentem zgodnie celowali w wyjazd na Półwysep Iberyjski. Według wcześniejszych ustaleń, cała transakcja miała być dopięta najpóźniej do 10 stycznia.

Negocjacje prowadzono sprawnie, choć – jak niemal w każdej transferowej historii – wszystko rozbiło się o pieniądze. „Record” i „A Bola” podkreślają, że białostocki klub oczekuje aż 11 milionów euro za swojego gracza. FC Porto nie zamierza jednak wykładać takich pieniędzy, jasno dało do zrozumienia, że jeśli żądania nie zostaną obniżone, to rozmowy zakończą się szybciej niż myślano.

Sytuacja, jak przekonują portugalscy dziennikarze, zrobiła się napięta. Padła nawet sugestia, że brak porozumienia w sprawie wysokości kwoty transferu praktycznie przekreśla całą transakcję. „Brak porozumienia w kwestii ceny oznacza, że jeśli Jagiellonia nie obniży wymagań finansowych, transfer prawdopodobnie nie dojdzie do skutku” – wypunktowuje cytowany przez media dziennik.

Z kolei w Białymstoku nikt nie zamierza się ugiąć. „Duma Podlasia” doskonale zdaje sobie sprawę, że na Oskara Pietuszewskiego chętnych nie brakuje. Gra na przeczekanie? Na pewno zwiększa presję na działaczach FC Porto, którzy do tej pory nie deklarowali oficjalnej rezygnacji. Niemniej w Portugalii dominuje przekonanie, że kompromisu nie będzie i właśnie transfer może się w każdej chwili rozpaść. A więc piłka po stronie Jagiellonii – czy dalej będą obstawać przy swojej cenie?

Źródła: abola.pt, Record.pt

Wybrane dla Ciebie