Pogoń Szczecin mocno walczy o Patryka Dziczka. Kolejna oferta
Gra o Patryka Dziczka nabiera tempa. Pogoń Szczecin podniosła stawkę, chcąc sprowadzić pomocnika już w trwającym oknie transferowym, jednak Piast Gliwice żąda kwoty, której trudno się spodziewać po piłkarzu z umową wygasającą za kilka miesięcy. Atmosfera negocjacji robi się coraz gorętsza, a losy transakcji zależą nie tylko od pieniędzy, ale też od układu tabeli.
Nadzieje kibiców Pogoni Szczecin na szybkie sprowadzenie Patryka Dziczka wcale nie gasną. Choć Duma Pomorza oficjalnie zapewniła sobie transfer pomocnika od nowego sezonu, od dawna było jasne, że spróbuje przyspieszyć temat i wprowadzić piłkarza do składu jak najszybciej. Gliwiczanie dotąd nie godzili się na kolejne rosnące propozycje – negocjacje praktycznie utknęły.
Teraz sytuacja wraca na tapet. Według najnowszych wieści portowcy jeszcze raz podbili ofertę, wykładając na stół aż 1,6 mln złotych za natychmiastowy transfer Dziczka. Ta kwota, czyli mniej więcej 380 tys. euro, dotyczy tylko 14 ostatnich kolejek sezonu. Co istotne, Pogoń dorzuciła także 25% od ewentualnej przyszłej sprzedaży pomocnika. W grę miałyby też wejść bonusy, co mogłoby w całości wynieść nawet 800 tys. euro.
Tymczasem Piast Gliwice po długim milczeniu odpowiedział własną kontrofertą – i to nie byle jaką. Gliwiczanie zgodzą się na rozstanie z Dziczkiem, ale tylko za kwotę... 800 tys. euro już teraz. Różnica jest spora, a na takim poziomie trudno oczekiwać zgody ze strony Pogoni, zwłaszcza że Dziczek ma ważny kontrakt tylko do lata.
Klub śląski podkreśla, że odejście kluczowego pomocnika w tym momencie mogłoby przesądzić o spadku, co byłoby finansową katastrofą. Ryzyko sportowej degradacji i utraty wpływów z praw telewizyjnych działa tu jak straszak, windując cenę do granic absurdu – nawet w porównaniu z transferem Erika Jirki, który odszedł ostatnio do GKS Katowice za 400 tys. euro.
W tej chwili Piast zajmuje spokojną, ale niepewną 10. lokatę z 26 punktami, podczas gdy Pogoń jest cztery oczka niżej, mając na koncie 22 punkty. Z takim bilansem obie ekipy nie mogą czuć się komfortowo, bo do końca sezonu jeszcze sporo grania. Tym bardziej że Arka Gdynia, dysponując identycznym dorobkiem jak portowcy i jednym meczem mniej, za chwilę zamelduje się w Szczecinie, a Piast zmierzy się z Lechem w Poznaniu.
Im bliżej końca okienka – które w Polsce mija 25 lutego – tym głośniej będzie się mówić o tym transferze. Nikt nie wyklucza, że układ tabeli tuż przed zamknięciem rynku jeszcze namiesza w rozmowach. Bo jakby nie patrzeć: dla Piasta utrata Dziczka może być dużo droższa niż utrata tych 800 tys. euro. Gra trwa – i ani jedna, ani druga strona nie powiedziała ostatniego słowa.