Paulo Dybala traci status nietykalnego
Długo wydawało się, że Paulo Dybala jest nie do ruszenia w Romie. Trener był jego zagorzałym zwolennikiem, ale klub ma teraz inne plany. Inwestycje w nowych napastników, rozczarowująca skuteczność i wygórowane wymagania finansowe sprawiły, że Argentyńczyk pierwszy raz stoi u progu odejścia z klubu. Spekulacje rosną, a poważne oferty z Arabii i Brazylii już zaczynają się pojawiać.
Jeszcze niedawno wydawało się, że Paulo Dybala to filar projektu Romy – trener nie ukrywał, jak ceni jego obecność w drużynie. Ostatnie miesiące przyniosły jednak zdecydowaną zmianę nastroju wokół Argentyńczyka.
Przede wszystkim regularne rozczarowania na boisku rzuciły cień na jego status. W obecnym sezonie Dybala zdobył zaledwie dwa gole, z czego jednego z rzutu karnego w przegranym meczu Ligi Europy z Viktorią Pilzno. Do tego dorzucił tylko jedną asystę – jak na 19 występów i 1132 minuty trudno mówić o kluczowym wkładzie dla zespołu.
Wszystko to rozgrywa się w cieniu sporych inwestycji ofensywnych klubu. Roma oficjalnie zakontraktowała Robinio Vaza, czeka na pojawienie się Donyella Malena i nie zamierza zatrzymywać się na tych ruchach. Przy tak kosztownym transferowym zamieszaniu zarząd musi dbać też o sprzedaż zawodników – nikt nie ma już gwarancji pozostania na Stadio Olimpico.
Jak donosi Tuttomercatoweb, zarząd Romy jest gotów rozważyć sprzedaż Dybali jeszcze w tym oknie transferowym, jeśli tylko pojawi się odpowiednia oferta w Trigorii. Już teraz kluby z Arabii Saudyjskiej i Brazylii wyraziły zainteresowanie numerem 21 Giallorossich.
Władze Romy skrupulatnie liczą każdy wydatek, a potencjalne przedłużenie kontraktu Argentyńczyka – wygasającego w 2026 roku – wydaje się zbyt kosztowne wobec obecnej skuteczności piłkarza. Dopięcie głośnego transferu wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Sytuacja wokół Dybali zmienia się z tygodnia na tydzień, a temat jego odejścia właśnie przestał być plotką i staje się realnym scenariuszem.