Nick Woltemade znów na radarze Bayernu
Nick Woltemade, który minionego lata był o krok od podpisania kontraktu na Allianz Arena, znów trafia na celownik mistrzów Niemiec. Jego przygoda w Premier League wystartowała z impetem, dziś jednak jego pozycja w Newcastle mocno się chwieje. W Monachium bacznie obserwują dynamiczny rozwój wydarzeń.
Bayern Monachium już podczas letniego okna transferowego miał jasno sprecyzowany cel: znaleźć napastnika, który w przyszłości mógłby przejąć rolę Harry’ego Kane’a. Wybór padł na Nicka Woltemade. Początkowo wszystko wskazywało na to, że utalentowany Niemiec zamelduje się na Allianz Arena—sam piłkarz miał być mocno zdeterminowany, by dołączyć do bawarskiego giganta. W ostatniej chwili plany pokrzyżowały jednak wysokie oczekiwania finansowe Stuttgartu, a do gry wkroczyło Newcastle United.
Anglicy nie oglądali się na nikogo—imię Woltemade znalazło się błyskawicznie na ich liście priorytetów, a oferta przebijająca Bayern przekonała Stuttgart do negocjacji. Ostateczny rachunek? 75 milionów euro wpływa na konto niemieckiego klubu, a napastnik ląduje na Wyspach Brytyjskich.
Debiut w Premier League w wykonaniu Woltemade mógł robić wrażenie—dynamiczny start, pierwsze bramki i szybkie zaufanie trenera. Z czasem jednak coś zaczęło się psuć. W ostatnich tygodniach sytuacja napastnika mocno się skomplikowała: nie tylko usiadł na ławce rezerwowych, ale miejscami znika z kadry meczowej. Jego przyszłość w Newcastle wydaje się coraz mniej pewna.
Statystyki zawodnika (sezon) dostarczony przez Superscore
Bayern bynajmniej nie traci zainteresowania. Klub dokładnie monitoruje, co dzieje się z piłkarzem na Wyspach i realnie rozważa, czy nie warto wrócić do tematu transferu. Nie jest tajemnicą, że powrót do Bundesligi to być może najrozsądniejszy kurs kariery dla Niemca, zwłaszcza że właśnie na swoim rodzimym podwórku czuł się jak ryba w wodzie.
Bawarczycy są jednak zdecydowani nie przepłacać. O ile Newcastle oczekiwało i zapłaciło wcześniej 75 milionów euro, tak obecnie w Monachium Woltemade wyceniany jest już znacznie ostrożniej—mówi się o kwocie 40 milionów funtów. W klubowych kuluarach Niemca nadal traktuje się jako realnego następcę Kane’a, szczególnie jeśli Anglik podupadnie na formie lub zdecyduje się na nowy etap kariery. Naturalnie sytuacja zależy od tego, jak potoczą się ostatnie miesiące sezonu po obu stronach Kanału La Manche.