Mourinho kazał Asencio szukać nowego klubu. Jorge Mendes wkracza do akcji
Real Madryt chce pozbyć się obrońcy, ale kontuzja uda skutecznie blokuje negocjacje. Tymczasem jeden z najpotężniejszych agentów w świecie futbolu próbuje znaleźć rozwiązanie przed zamknięciem okna transferowego.
Raúl Asencio usłyszał od José Mourinho komunikat, który nie pozostawia wiele miejsca na interpretację: ma szukać sobie nowego klubu. 23-letni środkowy obrońca, wychowanek akademii Realu Madryt, znalazł się na szczycie listy zawodników przewidzianych do odejścia tego lata.
Problem w tym, że chętnych brak. Według dziennikarza José Félixa Díaza do tej pory nie wpłynęła ani jedna konkretna oferta za defensora. Real jest gotowy go sprzedać, Mourinho jasno zakomunikował swoją decyzję, a mimo to rynek milczy.
Dodatkową przeszkodą jest uraz uda, z którym zmaga się Asencio. Kontuzja skutecznie zamroziła wszelkie negocjacje. Kluby, które teoretycznie mogłyby rozważyć transfer w końcówce okna, niechętnie angażują się w rozmowy o zawodniku, który w danym momencie jest niedostępny. To stawia obrońcę w wyjątkowo niewygodnej sytuacji: Real chce się go pozbyć, ale fizycznie nie może sfinalizować transakcji.
Do gry wszedł Jorge Mendes. Słynny agent, odpowiedzialny za kariery największych gwiazd futbolu, próbuje znaleźć Asencio nowy klub przed zamknięciem okna transferowego. Na razie jednak nawet jego kontakty nie przyniosły przełomu.
Łączono Asencio z Liverpoolem, ale te doniesienia okazały się jedynie medialną spekulacją. Za pogłoskami nie stały żadne poważne rozmowy między klubami.
Odejście 23-latka to nie tylko kwestia jego przyszłości. Mourinho chce wzmocnić defensywę lewonożnym stoperem, lecz Real nie ma miejsca w kadrze na kolejnego obrońcę bez wcześniejszego pozbycia się kogoś z obecnego składu. Asencio jest najbardziej oczywistym kandydatem do zwolnienia tego miejsca. Jeśli transfer nie dojdzie do skutku, portugalski szkoleniowiec może utknąć z zawodnikiem, na którego nie liczy, i bez możliwości sprowadzenia tego, którego naprawdę potrzebuje.