Michał Żewłakow chwali Rafała Adamskiego
Zaledwie jeden mecz wystarczył, by Rafał Adamski wpisał się na listę strzelców Legii Warszawa i przyciągnął uwagę kibiców. Dyrektor sportowy Michał Żewłakow nie ukrywa, że nowy snajper błyskawicznie odnalazł się przy Łazienkowskiej. Klub odbija się od strefy spadkowej i rośnie nadzieja na ofensywną przemianę pod okiem Marka Papszuna.
Legia Warszawa powoli wychodzi z dołka po trudnej serii i wychodzi ze strefy spadkowej po ostatnim remisie z Rakowem Częstochowa (1:1). Trener Marek Papszun może odetchnąć – jego zespół nie przegrał już siedmiu spotkań z rzędu, a atmosfera przy Łazienkowskiej zdecydowanie się poprawiła. Najbliższy mecz z Pogonią Szczecin zapowiada się jako ważny test postępów warszawskiej drużyny.
Ogromną rolę w tej nowej energii odegrał Rafał Adamski, który zimą dołączył do Wojskowych po bardzo udanym okresie w barwach Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Tam na zapleczu Ekstraklasy uzbierał aż 12 goli i 10 asyst, od razu zwracając na siebie uwagę większych klubów. Przenosiny do Legii szybko potwierdziły, dlaczego to właśnie na niego postawiono – już w debiutanckim meczu przeciwko Wiśle Płock napastnik wpisał się na listę strzelców, sygnalizując swoje ambicje.
Ostatnio na temat transferu Adamskiego szerzej wypowiedział się dyrektor sportowy Legii. Michał Żewłakow podkreślił w rozmowie z Ekstraklasa TV, że nowy zawodnik nie potrzebował czasu na aklimatyzację. – Rafał Adamski to napastnik, ale potrafi sobie radzić nawet na pozycji nr 10. To piłkarz, który nie potrzebował zbyt wiele czasu, by wejść do drużyny i jej pomóc. To wartość, która jest zauważalna przez każdego kibica. Ten zawodnik przyszedł do Legii, by zdobywać bramki. To, że potrafi też wypracować pozycję strzelecką dla partnera, to darmowy bonus od „Adamsa” – przyznał Żewłakow w cytacie podanym przez Legia.net.
Dyrektor warszawskiego zespołu nie traci nadziei, że do lepszej formy wróci również Mileta Rajović. Zawodnik sprowadzony z Watfordu nie spełnił oczekiwań – w 36 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach zdobył tylko osiem bramek. Teraz w obliczu nowej konkurencji musi udowodnić swoją wartość na boisku.