Magdeburg rozbił bank na Żukowskim – niesamowite liczby Polaka w 2. Bundeslidze – StolicaSportu.pl

Magdeburg zapłacił 230 tys. euro za Żukowskiego

Mateusz Żukowski
Domyślna grafika
Eryk
7 lutego 2026 14:22
3 minuty czytania

W Niemczech coraz głośniej o Mateuszu Żukowskim – polski napastnik po transferze do Magdeburga notuje wyczyn za wyczynem. W dziewięciu meczach aż dziewięć trafień, a przy tym okazało się właśnie, ile tak naprawdę kosztował. Wrocławanie mogą żałować, bo Niemcy wyłożyli niespełna 250 tys. euro za piłkarza, który zostawił ligowych obrońców daleko w tyle. Oto kulisy przejścia, które już teraz zyskuje miano najlepszego interesu w historii klubu.

Mówiło się o nim od lat, ale w Polsce Mateusz Żukowski nigdy nie przekonał do siebie na dłużej – tu i ówdzie przebłysk, kilka asyst, trafiła się nawet bramka, ale zawsze czegoś brakowało. Zagrał łącznie w Ekstraklasie 105 meczów, strzelając 5 goli i mając 6 asyst, lecz prawdziwą eksplozję formy pokazał dopiero po przenosinach do 1. FC Magdeburg.

Mimo że przewinął się przez Lechię Gdańsk, Rangersów, Lecha Poznań, a nawet Śląsk Wrocław, nigdzie nie potrafił na stałe wskoczyć na wyższy poziom. Jak trafnie ujął jeden z rozmówców "potencjał od zawsze miał wielki. Musiał się jednak ogarnąć". I dopiero niemiecki klimat okazał się tym brakującym pomostem do sensacyjnego przełomu.

Żukowski odpalił na całego – 9 kolejek ligowych, 9 bramek, a w ostatnim starciu zafundował rywalom hat-tricka. Dzięki temu plasuje się obecnie na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi i coraz głośniej jest o nim nie tylko za naszą zachodnią granicą. Sprawa rozeszła się szerokim echem także dlatego, że długo nikt nie wiedział, ile Niemcy właściwie zapłacili za tego snajpera.

Kwoty w obiegu były różne, bo eksplozja formy napastnika rozpaliła wyobraźnię kibiców i ekspertów transferowych. W końcu poznaliśmy konkrety – 1. FC Magdeburg wydał na Polaka bazowo 230 tysięcy euro. Gdyby doliczyć potencjalne bonusy, kwota może jeszcze wzrosnąć, ale przez długi czas nie przekroczy 300 tysięcy.

Dla Magdeburga ten ruch już teraz uchodzi za finansowy majstersztyk. I nikt nie ma do Śląska Wrocław większych pretensji. Żukowski trafił do Wrocławia za darmo, a w momencie sprzedaży zmagał się z urazem i nie mógł się przebić. Zresztą, to kolejny raz, kiedy nie potrafił w pełni odpalić – dopiero wyjazd do Niemiec przyniósł przełom. Co istotne, wrocławianie wrzucili do umowy procent od kolejnej sprzedaży – więc jeśli kariera Polaka nabierze jeszcze większego rozpędu, Śląsk swoje zarobi.

Dla porównania, rekord transferowy jeśli chodzi o wydatki Magdeburga to Luka Hyrylainen za 1 milion euro, a najbardziej dochodowa sprzedaż to Martin Kaars, który za 4 miliony euro opuścił klub na rzecz St. Pauli. Już teraz coraz głośniej słychać, że najnowsza inwestycja może przebić wszystko, o czym dotąd na Magdeburgstrasse w ogóle rozmawiano.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie