Lech Poznań szykuje pięć kluczowych transferów przed nowym sezonem
Lech Poznań nie próżnuje po zakończonym sezonie i już planuje solidne wzmocnienia. Klub mierzy wysoko – zaplanował transfery na pięć konkretnych pozycji. Jak podkreślił dyrektor sportowy Tomasz Rząsa, celem minimum jest Liga Konferencji, lecz priorytetem pozostają zawodnicy o odpowiedniej jakości, którzy mogą podnieść poziom drużyny, nie zamykając drzwi dla wychowanków akademii.
Obrona mistrzowskiego tytułu w Ekstraklasie nie zaspokoiła ambicji poznaniaków. Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena już z początkiem wakacji rozgląda się za realnymi wzmocnieniami, zwłaszcza w kontekście prestiżowej batalii o Ligę Mistrzów. Zanim zapadły decyzje co do konkretnych nazwisk, "Kolejorz" sondował kandydatów spoza swojej zasięgu – i choć kilku graczy oraz ich agenci uprzejmie odmówiło, sztab spokojnie przeszedł do kolejnych celów.
– Mieliśmy kilku zawodników na różnych pozycjach, którzy powiedzieli nam: z całym szacunkiem, fajnie, natomiast będziemy mieli jeszcze taką czy taką opcję. Agenci albo sami zawodnicy – przyznał Tomasz Rząsa, cytowany przez Weszlo.com. Jak dodał, klub zachował otwarte szerokie pole manewru: – Cele, powiedzmy, realne, o które możemy realnie powalczyć, nadal są otwarte. Wszystkie nasze jedynki są otwarte. Potrafilibyśmy szybko dojść do końca z tematami, które teraz mamy na biurku, zamknąć to. Tylko dla tych jakościowych zawodników, którzy stanowią dla nas wartość, są też inne opcje.
Na planowanych liczbach nie kończy się precyzja Lecha. Krakowianie chcą sprowadzić golkipera, lewego defensora, defensywnego pomocnika, skrzydłowego oraz środkowego obrońcę. W tej ostatniej kwestii pewne okoliczności mogą zmienić plany kupna – jeśli uda się zatrzymać Antonio Milicia lub Wojciecha Mońkę, klub nie będzie forsował kolejnego transferu na tę pozycję. Rozmowy z Miliciem o przedłużeniu umowy już się toczą, z kolei Mońka wzbudza sporo zainteresowania na rynku.
„Kolejorz” jasno wyznaczył przedział wiekowy kandydatów – od 24 do 26 lat. Celem jest zawodnik gotowy do wejścia do składu, z perspektywą przyszłej sprzedaży. Szefostwo nie zamierza ściągać młodszych piłkarzy, by nie zamykać ścieżki rozwoju wychowankom klubowej akademii.