Filip Marchwiński na celowniku Udinese Calcio – możliwy transfer pomocnika – StolicaSportu.pl

Kosta Runjaić sprowadzi Filipa Marchwińskiego?

Bartosz Slisz Filip Marchwiński
Domyślna grafika
Maciek
31 stycznia 2026 10:48
2 minuty czytania

Filip Marchwiński po transferze z Lecha Poznań i długiej rehabilitacji po zerwaniu więzadeł krzyżowych pomocnik nie doczekał się prawdziwej szansy gry. Teraz, jak donosi Gianluigi Longari, zainteresowanie Polakiem wyraża Udinese Calcio prowadzone przez Kostę Runjaicia. Czy pomocnik zdoła odbudować się wśród znajomych z boisk Ekstraklasy?

Filip Marchwiński a zderzył się z brutalną rzeczywistością. Po transferze do Lecce za trzy miliony euro w letnim oknie 2024 roku, dwukrotny reprezentant Polski nie potrafił na dobre zaistnieć we włoskiej drużynie.

Młody pomocnik zostawił po sobie niezłe liczby na Bułgarskiej: 28 goli i 11 asyst w 166 meczach Lecha Poznań. Oczekiwania miał niemałe, licząc na szybkie przebicie się do pierwszego składu we Włoszech. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Marchwiński niemal cały czas siedział na ławce rezerwowych, aż pech przyniósł mu kolejną przeszkodę – poważną kontuzję więzadeł krzyżowych.

Wychowanek Lecha od 11 października 2024 nie pojawił się w oficjalnym meczu Lecce, a sama rehabilitacja wykluczyła go na długie miesiące z gry. Choć ostatnio wrócił do meczowej kadry Serie A, nie zdołał jeszcze wywalczyć choćby minuty na boisku.

Włoski dziennikarz Gianluigi Longari donosi o rosnącym zainteresowaniu Filipem ze strony Udinese Calcio. Zimowe okno transferowe może okazać się kluczowe, bo Polak szuka miejsca, gdzie może wrócić do regularnych występów. Udinese wydaje się logicznym kierunkiem: trenerem jest tam Kosta Runjaić, czyli doskonale znany Marchwińskiemu szkoleniowiec z boisk Ekstraklasy. Co ciekawe, w drużynie z Udine już występują dwaj inni Polacy – Jakub Piotrowski i Adam Buksa – co naturalnie ułatwiłoby Marchwińskiemu odnalezienie się w nowym otoczeniu.

Sytuacja pozostaje niejasna. Nic nie zostało jeszcze przesądzone, jednak widmo kolejnej zmiany barw w powietrzu czuć coraz mocniej. Przyszłość jednokrotnego mistrza Polski z sezonu 2021/2022 wisi na włosku – wystarczy jeden ruch, by ta historia nabrała zupełnie nowego tempa.

Źródło: Gianluigi Longari

Wybrane dla Ciebie