Julian Alvarez wzbudza emocje: Real, Barca i Atletico w transferowej rozgrywce
Transferowa saga z udziałem Juliána Álvareza nabiera tempa – do rywalizacji o napastnika Atletico Madryt dołączył Real. Oferta ze stolicy została jednak natychmiast odtrącona, a w tle trwa prawdziwa szachowa rozgrywka z FC Barceloną. Każdy ruch obserwują nie tylko hiszpańskie potęgi, ale i czołówka europejska. Jedno jest pewne: walka o Argentyńczyka potrwa co najmniej do końca lata.
Julián Álvarez skupia na sobie uwagę całej hiszpańskiej czołówki. Wydawało się, że batalię o utalentowanego Argentyńczyka toczą tylko FC Barcelona i Atletico Madryt, jednak we wtorek swoje karty odsłonił także Real Madryt. Oferta "Królewskich" błyskawicznie wywołała odpowiedź nie tylko w Madrycie, ale i Katalonii.
Szef Realu, Florentino Pérez, zgodnie z wcześniejszymi obietnicami wyborczymi, wystosował propozycję opiewającą na 150 mln euro za napastnika Atletico – ofertę tę, jak szybko ogłoszono w klubowym komunikacie, Atletico odrzuciło bez wahania i odesłało konkurenta do kwoty klauzuli wykupu, sięgającej aż 500 mln euro. Atmosfera natychmiast się zagęściła; kilka minut później Atletico wykorzystało swoje oficjalne media, aby w ironiczny sposób odpowiedzieć Realowi – podobnie zresztą jak na wcześniejsze zaczepki Barcelony, choć wtedy retoryka była jeszcze dosadniejsza.
W Katalonii całą sytuację odbierano jako klasyczną próbę rozgrywki psychologicznej. Władze FC Barcelony są przekonane, że działania Realu to zaplanowany gest mający „wytrącić z równowagi” ich klub i skomplikować całą sprawę. Na Camp Nou nikt nie jest zaskoczony zwrotem akcji – według działaczy, wejście Realu było tylko kwestią czasu. Co charakterystyczne, jak podają hiszpańskie media, „partia szachów trwa”, a Barcelona nie ukrywa spokoju, twierdząc, że czas i tak zagra na ich korzyść, szczególnie że świat piłki skupia się już na nadchodzącym mundialu.
Działacze klubu z Katalonii podkreślają, że priorytetem Álvareza pozostaje gra dla Barcelony, choć oczekują od piłkarza nieco większego publicznego zaangażowania po jego stronie. Zawodnik już sygnalizował swoją preferencję, jednak na Camp Nou czekają, że Álvarez jasno postawi sprawę przed kierownictwem Atletico.
Laporta przejmuje inicjatywę
Według doniesień SPORT, Joan Laporta osobiście zaangażował się w transferową operację. W ostatnich dniach prezydent Barcelony odbył ważną rozmowę z Fernando Hidalgo, agentem Argentyńczyka. Wcześniej, podczas spotkania w jednym z barcelońskich hoteli, Laporta nie miał jeszcze okazji wymienić zdań z reprezentantem subiekta, ale tym razem kontakt był bezpośredni.
Z informacji przekazanych przez Hidalgo wynika, że piłkarz nie otrzymał formalnej oferty od Realu. Nawet jeśli gdzieś toczą się rozmowy między klubami, Álvarez nie ma zamiaru rozpatrywać przenosin na Santiago Bernabeu – jego kierunkiem pozostaje Barcelona. Przedstawiciele napastnika dają wyraźny sygnał: jeśli pojawi się możliwość odejścia z Atletico, przede wszystkim wybierzemy „Blaugranę”. Oczywiście, w tle czają się inne wielkie marki – Arsenal i PSG – lecz w obozie Barcelony nikt nie kryje przekonania, że przy równych warunkach Julián już teraz widzi się w koszulce katalońskiej ekipy.
Sytuacja negocjacyjna i postawa Atletico
Po stronie Barcelony stawka została jasno wskazana – górna granica to około 120 milionów euro plus ewentualne bonusy. Gdyby struktura transakcji sprzyjała, kwota może sięgnąć blisko 130 milionów, ale tutaj klub zamierza postawić twarde warunki.
Atletico Madryt z kolei nie tylko wykorzystało ofertę Realu jako narzędzie w negocjacjach, ale i zyskało w pewnym sensie dodatkową siłę przebicia wobec Katalończyków. Jak relacjonują hiszpańskie media, „colchoneros” jasno zasygnalizowali jedno – jeśli kwota nie przebije pułapu postawionego przez Real Madryt, nie ma nawet o czym rozmawiać. Twarda gra na rynku trwa – przyszłość Juliána Álvareza i tak rozstrzygnie się dopiero po mundialu, a obecny rozdział tej sagi piłkarskiej zapowiada się jeszcze bardziej emocjonująco.