Jagiellonia rezygnuje z głośnego transferu
Keyan Varela miał być szybkim ruchem Jagiellonii na pozycję po Oskarze Pietuszewskim, lecz transfer upadł w ostatniej chwili. Klub z Białegostoku wycofał się, gdy na jaw wyszły problemy piłkarza z prawem oraz jego niezaleczona kontuzja. Wielowątkowa sprawa sprawiła, że mistrzowie Polski pozostają bez nowego skrzydłowego, choć szkoleniowiec i kibice niecierpliwie czekają na wzmocnienia. Kłopotów nie brakuje, bo czas na transfery się kurczy, a lista do zgłoszenia w europejskich pucharach jest ograniczona.
Keyan Varela jeszcze kilka dni temu był niemal pewnym wzmocnieniem Jagiellonii Białystok. Portugalski skrzydłowy, szykowany do zastąpienia Oskara Pietuszewskiego, pojawił się w Turcji, gdzie drużyna przygotowuje się do drugiej części sezonu. Wydawało się, że kontrakt jest już praktycznie dogadany – brakowało jedynie finalnych szczegółów.
Sytuację wywróciła informacja, która przebiła się do polskiej opinii publicznej: Varela był zamieszany w sprawę porwania młodego zawodnika we Francji. Choć osoby z jego otoczenia zapewniały, że piłkarz wyszedł z aresztu i nie grozi mu odpowiedzialność karna, wokół transferu wybuchło spore zamieszanie.
Jagiellonia nie zrealizowała wymiany skrzydłowych z Servette FC. Za kulisami mówiono, że klub znał wcześniejsze kłopoty Vareli i oceniał ryzyko przyjęcia takiego zawodnika jako warte podjęcia, bo kwota transferowa nie była wygórowana. Finalnie, do podpisania kontraktu nie doszło z kilku powodów.
Według informacji pojawiających się w środowisku, negocjacje przeciągały się z dwóch głównych przyczyn. Z jednej strony nie udało się osiągnąć porozumienia co do warunków kontraktu i opłaty transferowej. Z drugiej, powodem okazała się kontuzja Vareli – uraz wciąż dawał o sobie znać, w efekcie czego zawodnik nie przeszedł wymaganych testów medycznych. Agent piłkarza, Christopher Mandiangu, potwierdził, że to właśnie problemy zdrowotne uniemożliwiły sfinalizowanie transferu.
Pilotując rozmowy, Jagiellonia miała świadomość, że czasu jest niewiele. Zbliża się termin zgłaszania zawodników do europejskich pucharów, gdzie liczba miejsc jest ograniczona. Klub potrzebuje skrzydłowego, który od razu wskoczy do pierwszej jedenastki. Jednak zakontraktowanie piłkarza, który mógłby szybko wypaść z gry z powodu odnowionej kontuzji, i dodatkowo był w centrum medialnego szumu, mogło tylko skomplikować sytuację sportową i wizerunkową białostoczan.
Pomimo zapowiadanych wzmocnień, w zimowym oknie transferowym do zespołu nie dołączył żaden nowy piłkarz. Jeszcze niedawno dyrektor sportowy Łukasz Masłowski w rozmowie z Meczykami mówił, że do końca tygodnia kadrę uda się domknąć w 90 procentach i że planowane są cztery ruchy transferowe. Upadek transferu Vareli to kolejny problem, bo czas dla potencjalnych wzmocnień ucieka, a zgrupowanie w Turcji dobiega końca.