Dominik Livaković wraca do Dinama Zagrzeb!
„Livaković nie mógł sobie pozwolić na pozostanie w Gironie w obliczu Mistrzostw Świata” – właśnie tak uzasadniono błyskawiczny powrót chorwackiego golkipera do Dinama Zagrzeb. 31-letni reprezentant nie zagrał w barwach Girony, co umożliwiło mu szybki transfer do ojczyzny, gdzie czeka go od razu wyzwanie: walka o miejsce w podstawowym składzie Dinama przed decydującymi starciami w Europie. Krok ten poprzedziło nie tylko dogadanie się między klubami, ale też spore ustępstwa finansowe samego zawodnika.
Dominik Livaković nie mógł sobie pozwolić na pozostanie w Gironie w obliczu Mistrzostw Świata. Powód? 71-krotny reprezentant Chorwacji potrzebuje regularnej gry, by zachować miejsce w kadrze. W konsekwencji jego wypożyczenie z Fenerbahce zostało skrócone i już chwilę później, na podobnych zasadach, wylądował z powrotem w Dinamie Zagrzeb.
Co ciekawe, brak debiutu w barwach hiszpańskiego klubu, choć wydawał się pechowy, tak naprawdę okazał się korzystny – dzięki temu Livaković formalnie nie zagrał w trzech różnych zespołach w jednym sezonie. Turecka ekstraklasa i krótka przygoda w Gironie pozwoliły, by wrócił „do domu”, a regulamin FIFA, ograniczający liczbę klubów na sezon, nie stanął mu na przeszkodzie.
By umożliwić transfer, Livaković poszedł także na finansowe ustępstwa – Dinamo zapłaci za wypożyczenie 300 tysięcy euro, a bramkarz zrezygnował z niebagatelnej pensji w Fenerbahce, sięgającej 1,5 miliona euro netto rocznie. Zamiast stałej wypłaty otrzyma jedynie premie za realizację sportowych celów z Dinamem.
W Zagrzebiu władze klubu nie kryją zadowolenia z warunków tej operacji i liczą, że uda się dograć transfer definitywny tuż po zakończeniu sezonu. Priorytet jest oczywisty – zapewnić spokój w bramce przed wymagającym dwumeczem Ligi Europy z Genkiem.
31-letni golkiper już wcześniej wielokrotnie bronił barw Dinama – na koncie ma aż 293 spotkania i imponujące 138 czystych kont. Po odejściu do Fenerbahce w 2023 roku (za 6,65 mln euro), po znakomitych Mistrzostwach Świata w Katarze, Livaković zatęsknił za Zagrzebiem. Przypomnijmy, to właśnie w Katarze Chorwaci zdobyli brązowy medal, eliminując po drodze Brazylię, a uznając wyższość jedynie późniejszych triumfatorów – Argentyńczyków.