Deco na tajnej misji w Londynie – FC Barcelona przyspiesza przed oknem transferowym
FC Barcelona niby funkcjonuje w spokojnym rytmie, a tymczasem Deco dyskretnie poleciał do Londynu, by rozpracować kluczowe opcje transferowe. Na celowniku klubu znaleźli się Alessandro Bastoni i Julián Álvarez, jednak na stole leżą również inne nazwiska. Dyrektor sportowy nie marnuje ani chwili – spotkania, narady i tajne ustalenia już teraz mają utorować drogę do mocnych wzmocnień przed kolejnym sezonem. A to dopiero początek gry o przyszłość Blaugrany.
FC Barcelona pozornie odpoczywa po zakończonym sezonie, ale za kulisami temperatura jest coraz większa. Klub właśnie ruszył ostro z przygotowaniami do letniego okna transferowego, choć oficjalnie rynek jeszcze nie wystartował. W tym całym zamieszaniu Deco, dyrektor sportowy drużyny, wykonał ruch, o którym nikt nie miał wiedzieć – poleciał w sekrecie do Londynu, by zyskać przewagę w wyścigu po kluczowe wzmocnienia.
Jak donosi Sport, choć w Barcelonie doskonale identyfikują swoje największe potrzeby, to czekają z ostatecznymi decyzjami. Intensywne spotkania z Hansi Flickiem pozwalają wytyczyć scenariusze – ta ostatnia, w poniedziałek, miała już określić priorytety i przesądzić o pierwszych ruchach.
Wtorkowa konferencja trenera nie pozostawiła złudzeń – czeka nas nerwowe lato, bo personalne układanki nabierają tempa. Zespół transferowy działa w cieniu, ale Deco, korzystając z chwili, we wtorek zameldował się w Londynie. Cel? Przyspieszenie rozmów i zdobycie informacji z pierwszej ręki, które mogą okazać się na wagę złota, zanim reszta Europy wejdzie do gry.
Na szczycie listy życzeń figuruje Alessandro Bastoni. Klub ponoć doszedł już do wstępnych ustaleń z samym piłkarzem, a Deco od dawna przekonuje wszystkich do sprowadzenia defensora Interu. Problemem, jak to bywa, pozostaje znalezienie wspólnego języka z włoskim klubem. Dla Juliána Álvareza również znajdzie się miejsce, jeżeli transfer Bastoniego utknie – stąd rozpatrywanie kilku alternatyw naraz, by nie przegapić żadnej okazji.
Prawdziwy maraton już wystartował, bo Deco praktycznie nie schodzi z telefonu, a grafiki spotkań powoli stają się nie do ogarnięcia. Klub utrzymuje równoległe kontakty na wielu frontach i monitoruje każdą ciekawszą okazję, aby nie zostać zaskoczonym tuż przed zamknięciem okna.
Dzisiaj rano w siedzibie Barcelony pojawił się Miguel Pinho, szef wpływowej portugalskiej agencji AS1. To nie jest postać znikąd – Deco, jako lusobrazylijczyk, ma z Pinho dobre relacje i jeszcze rok temu chciał mu zlecić ściągnięcie Luisa Diaza. Między tymi panami wciąż trwa bezpośredni kontakt, a każda taka wizytacja to nie tylko negocjacje, lecz także stopniowe budowanie sieci zaufania na przyszłość.
Po domknięciu kontraktów z najważniejszymi filarami zespołu, Deco stanął w obliczu wyzwania większego niż dotychczas – to będzie jego pierwszy wielki sprawdzian na rynku transferowym. Chodzi już nie tylko o natychmiastowe wzmocnienia, ale o to, czy uda się postawić kolejne kroki, które przekonają wszystkich, że sportowa strategia Barcelony idzie w dobrym kierunku.