Borussia Dortmund rusza po napastnika Realu Madryt. Oferta 30 mln euro na stole
Real Madryt już szykuje się na letnią rewolucję w składzie, w której jednym z głównych tematów jest przyszłość Gonzalo Garcii. Ten napastnik coraz rzadziej pojawia się na murawie, a zainteresowanie nim przejawia Borussia Dortmund. Niemiecki klub jest gotowy wyłożyć na stół 30 mln euro, lecz „Królewscy” nie zamierzają zejść poniżej żądanej kwoty 60 mln. Garcia rozbłysnął w poprzednie lato podczas Klubowych Mistrzostw Świata, jednak ostatnio gra głównie ogony, co napędza plotki transferowe.
Real Madryt niemal wyczerpał szanse na zdobycie jakiegokolwiek trofeum w trwającym sezonie. W klubie już teraz mówi się głośno o konieczności przebudowy, szczególnie jeśli chodzi o linię ataku. Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla Gonzalo Garcii – napastnik od dłuższego czasu dostaje tylko sporadyczne minuty na boisku, co podsyca spekulacje dotyczące jego przyszłości na Santiago Bernabeu.
Trener Alvaro Arbeloa coraz rzadziej sięga po młodego Hiszpana. W mediach pojawiły się już doniesienia, że "Królewscy" nie zamierzają już wiązać z nim planów na kolejny sezon. Według relacji dziennika "AS" sytuację wykorzystać chce Borussia Dortmund, która jest gotowa zaoferować za Garcię 30 mln euro. Takie warunki nie satysfakcjonują władz Realu, które liczą na podwójną kwotę – wicemistrzowie Hiszpanii wyceniają swojego zawodnika na 60 mln euro.
Już w styczniu Garcia wzbudzał niemałe zainteresowanie wśród europejskich drużyn. Ostatecznie jednak Xabi Alonso zdecydował, że Hiszpan zostanie w Madrycie, a na wypożyczenie do Olympique Lyon powędrował Endrick. Dziś sytuacja się zmieniła – Brazylijczyk zachwyca formą we Francji i lada moment ma wrócić do stolicy Hiszpanii, podczas gdy Garcia coraz częściej ląduje na ławce rezerwowych.
Niecały rok temu Garcia zanotował swoje pięć minut podczas Klubowych Mistrzostw Świata. Latem 2025 roku wbił cztery bramki i dorzucił asystę, pokazując się szerokiej publiczności jako skuteczny snajper. Aktualnie jednak jego notowania wyraźnie spadły, a przyszłość na hiszpańskich boiskach stoi pod dużym znakiem zapytania.