Szymon Marciniak zaprzecza plotkom o kontuzji
Pogłoski o rzekomej poważnej kontuzji Szymona Marciniaka, która miała wykluczyć go z futbolu na wiele miesięcy, ostatnio wywołały spore zamieszanie. Sam zainteresowany szybko jednak zabrał głos, jasno tłumacząc, że szybko wraca do pracy i zamierza walczyć o trzeci mundial w roli arbitra. Zmiana w roli sędziego podczas meczu Ligi Mistrzów była tylko chwilową koniecznością.
Szymon Marciniak w ostatnich tygodniach znalazł się w centrum medialnego zamieszania po tym, jak podczas rewanżowego meczu Liverpool – Galatasaray w 1/8 finału Ligi Mistrzów nie wybiegł na boisko w roli głównego arbitra. Mimo coraz śmielej krążących plotek o rzekomej poważnej kontuzji polskiego sędziego, rzeczywistość wygląda nieco inaczej.
Marciniak opowiedział, że rzeczywiście zmagał się z bólem w części lędźwiowej kręgosłupa, na tyle dokuczliwym, że postanowił nie ryzykować podczas tak prestiżowego spotkania. Jak podkreślił, razem z nim na przedmeczową rozgrzewkę wyszli zarówno asystenci Tomasz Listkiewicz i Adam Kupsik, jak i techniczny — Paweł Raczkowski. Ostatecznie to właśnie Raczkowski, na niespełna pół godziny przed pierwszym gwizdkiem, dowiedział się, że poprowadzi hitowy pojedynek w roli sędziego głównego. Taka informacja spadła na niego jak grom z jasnego nieba, bo wracał do tej roli w Lidze Mistrzów po ponad pięciu latach przerwy.
Pojawiające się w mediach doniesienia, jakoby sędzia miał być wyłączony z futbolowych obowiązków nawet na kilka miesięcy, sam Marciniak określił mianem „całkowicie nieprawdziwych”. Jak podkreślił w rozmowie z TVP Sport, wrócił już do lekkich treningów i niebawem będzie uczestniczył w zgrupowaniu FIFA dla kandydatów do pracy podczas mistrzostw świata. Sędzia dodał, że bardzo zależy mu na udziale w trzecim mundialu w karierze — wcześniej gwizdał już na turniejach w Rosji (2018) i Katarze (2022).
– Pogłoski o mojej kontuzji, która miałaby mnie wykluczyć z sędziowania na wiele miesięcy, są całkowicie nieprawdziwe. Prawda jest taka, że doznałem kontuzji w części lędźwiowej kręgosłupa i tylko dlatego nie sędziowałem meczu Liverpool – Galatasaray. Już wróciłem do treningów, na razie lekkich, i od 29 marca do 3 kwietnia będę brał udział w zgrupowaniu FIFA dla sędziów UEFA kandydujących do pracy w mistrzostwach świata. Bardzo mi zależy na udziale w trzecim mundialu, który będzie największą taką imprezą w historii piłki nożnej – powiedział Szymon Marciniak.
Turniej w USA, Meksyku i Kanadzie, na który liczy Marciniak, rzeczywiście zapowiada się wyjątkowo – pierwszy raz w historii wystąpi tam aż 48 reprezentacji, a liczba spotkań sięgnie 104. Sędziowie mogą więc spodziewać się większej liczby przydzielanych meczów niż dotychczas.
Podczas gdy pierwotnie zgrupowanie dla arbitrów miało odbyć się w Dubaju na początku marca, sytuacja międzynarodowa wymusiła szybkie zmiany. FIFA zdecydowała o przeniesieniu szkolenia do włoskiego Viareggio, rodzinnego miasta Pierluigiego Colliny. W pierwszym kursie udział biorą między innymi tacy sędziowie jak Alejandro Jose Hernandez Hernandez z Hiszpanii czy Michael Oliver z Anglii. Marciniak znalazł się w grupie, która spotka się na kolejnym, pod koniec marca.
W tej serii szkoleń obok polskiego arbitra pojawią się również m.in. Espen Eskas z Norwegii, Anthony Taylor z Anglii czy Felix Zwayer z Niemiec. Co istotne, kurs koliduje z finałami barażów mistrzostw Europy — to oznacza, że Marciniak i pozostali uczestnicy nie poprowadzą wtedy żadnego spotkania decydującego o awansie, w tym kluczowego meczu Polaków.
Wśród kandydatów do funkcji VAR-ów na mundialu znalazło się dwóch Polaków: Tomasz Kwiatkowski oraz Piotr Lasyk. Tym samym polska ekipa sędziowska może być reprezentowana na historycznie dużym turnieju w kilku ważnych rolach.