Raków po thrillerze odprawia GKS Katowice i melduje się w finale Pucharu Polski – StolicaSportu.pl

Raków w finale PP. Osiem goli, wielkie emocje, dogrywka, karne!

Oliwier Zych
fot. Raków Częstochowa
Domyślna grafika
Maro
9 kwietnia 2026 21:29
3 minuty czytania

Już od pierwszych minut kibice mogli poczuć prawdziwe piłkarskie emocje – Raków Częstochowa i GKS Katowice urządzili sobie w półfinale Pucharu Polski festiwal goli i zwrotów akcji. Ostatecznie, po dogrywce i konkursie jedenastek, to gospodarze wywalczyli miejsce w finale, pokonując GKS 4:2 w karnych, po remisie 4:4 w regulaminowym czasie gry. Bohaterem został Oliwier Zych (na zdjęciu).

Półfinał Pucharu Polski pomiędzy Rakowem Częstochowa a GKS-em Katowice okazał się widowiskiem pełnym napięcia i dramaturgii, jakiego oczekują fani futbolu. Już na początku spotkania świetną interwencją popisał się Oliwier Zych, broniąc uderzenie Sebastiana Milewskiego. Raków szybko odpowiedział, jednak strzały Oskara Repki i Iviego Lopeza nie znalazły drogi do siatki, a czujny Dawid Kudła nie dał się zaskoczyć.

Goście z Katowic objęli prowadzenie w 20. minucie, gdy Bartosz Nowak przejął piłkę pod polem karnym Rakowa i wyłożył ją Erikowi Jirce, który bez problemów pokonał Zycha. Chwilę później Nowak mógł podwyższyć prowadzenie, ale w dogodnej sytuacji trafił obok słupka.

Pod koniec pierwszej połowy goście podwyższyli na 2:0. Po faulu w polu karnym, Arkadiusz Jędrych pewnie wykonał rzut karny, nie dając szans bramkarzowi gospodarzy.

W przerwie Łukasz Tomczyk postawił na ofensywę – na boisku pojawił się Lamine Diaby-Fadiga za Lopeza i niemal natychmiast gra Rakowa nabrała tempa. W 48. minucie gola kontaktowego zdobył Jonatan Brunes. Sekundę później, tuż po dośrodkowaniu z rożnego, Bogdan Racovitan głową doprowadził do wyrównania. Przy tej bramce asystował Diaby-Fadiga.

Kolejne minuty to napór Rakowa. W 64. minucie Maerten Kuusk zagrał ręką we własnym polu karnym. Jedenastki nie wykorzystał Brunes, jego strzał odbił Kudła, ale piłkę do siatki natychmiast skierował Diaby-Fadiga. Po analizie VAR gol został uznany – miejscowi objęli prowadzenie 3:2.

GKS, mimo dużych problemów w ofensywie po przerwie, nie złożył broni. Katowiczanie dopięli swego w doliczonym czasie gry. Po centrze w pole karne Rakowa, piłkę przejął Adam Zrlek i efektownie wykończył akcję, doprowadzając do wyrównania.

Tuż przed gwizdkiem kończącym drugą połowę sędziowie sprawdzali możliwy rzut karny dla GKS-u po upadku Borji Galana, ale faulu się nie dopatrzono i mecz przeszedł w dogrywkę.

Ponownie emocje sięgnęły zenitu. W 112. minucie po dośrodkowaniu Struskiego piłkę do bramki GKS-u zgrał głową Leonardo Rocha. Jednak już kilka minut później popisał się Eman Marković, huknął z dystansu nie do obrony — 4:4!

Losy awansu rozstrzygnęły rzuty karne. Skuteczne strzały oddali Rocha i Jędrych. Diaby-Fadiga miał trochę szczęścia, bo piłka po jego uderzeniu wpadła do bramki mimo kontaktu bramkarza, a Nowak wyrównał na 2:2. Przełom nastąpił w trzeciej serii – pewnie strzelał Struski, a Zych obronił uderzenie Jirki. Raków zachował zimną krew w ostatnich próbach. Celną jedenastkę dołożył Racovitan, a ostatecznie Zych raz jeszcze zatrzymał Milewskiego, dając miejscowym awans do wielkiego finału.

Raków Częstochowa o trofeum zagra z Górnikiem Zabrze. Finałowa rozgrywka odbędzie się 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Raków Częstochowa - GKS Katowice 4:4 (0:2, 3:3, 3:3) karne 4:2
0:1  Erik Jirka 21
0:2  Arkadiusz Jędrych 41-karny
1:2  Jonatan Braut Brunes 47
2:2  Bogdan Racovitan 49
3:2  Lamine Diaby-Fadiga 68
3:3  Adam Zrelak 90+4
4:3  Leonardo Rocha 113
4:4  Eman Markovic 116

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie