Puchar Anglii. City gromi Liverpool - trzy gola Halanda
Już w pierwszej połowie zrobiło się gorąco – Erling Haaland nie tylko wykorzystał jedenastkę, lecz także zdążył ukłuć po raz drugi jeszcze przed przerwą. Liverpool natomiast pogrążały błędy w obronie i fatalna dyspozycja Mohameda Salaha, który nie wykorzystał nawet rzutu karnego przy stanie 0:4. Ostatecznie Manchester City nie pozostawił złudzeń rywalowi i awansował do półfinału Pucharu Anglii, rozbijając ekipę Juergena Kloppa aż 4:0.
Manchester City wjechał w ten mecz jak czołg, od początku dyktując warunki na własnym stadionie. Chociaż na początku spotkania można było odnieść wrażenie, że Liverpool jeszcze się trzyma, to z każdą minutą przewaga drużyny Pepa Guardioli była coraz bardziej widoczna. Sama pierwsza połowa to pokaz ofensywnej siły gospodarzy – choć trzeba przyznać, że The Reds także mieli swoje momenty. W czternastej minucie po akcji Doku piłka minimalnie minęła bramkę gości, a z kolei Mamardaszwili po drugiej stronie boiska skutecznie interweniował po uderzeniu Nunesa. Salah, jak się później okazało, rozpoczął festiwal zmarnowanych szans już w tej fazie spotkania.
Kibice Liverpoolu mogli złapać się za głowę w 27. minucie, gdy Ekitike zmarnował znakomitą okazję, pudłując z pola karnego. Jak się okazało, była to zapowiedź gorszych problemów – dziesięć minut później, po faulu van Dijka na O'Reillym, sędzia wskazał na „wapno”. Piłkę ustawił Erling Haaland i nie dał bramkarzowi żadnych szans. Norweg podbiegł do trybun jakby to było najważniejsze trafienie w sezonie.
Liverpool wciąż się nie otrząsnął, gdy otrzymał kolejny cios – tym razem jeszcze przed gwizdkiem na przerwę. Semenyo zagrywał z boku pola karnego, a Haaland przy słupku dołożył drugiego gola. Do szatni schodzili wyraźnie rozbici goście, którzy do tej pory nie potrafili znaleźć recepty na świetnie funkcjonującą defensywę City.
Przerwa nie przyniosła przełomu. Zaledwie chwilę po wznowieniu gry to Semenyo wpisał się na listę strzelców, korzystając z dogrania Cherkiego. Liverpool rzucił się do odrabiania strat, ale na posterunku niezmiennie był Trafford, który między innymi powstrzymał Salaha w dziecinny sposób. 57. minuta i znów Haaland trafia do siatki – tym razem po kontrataku, piłka odbija się od poprzeczki i ląduje za linią bramkową. To już klasyczny hat-trick Norwega.
Sytuacja The Reds wyglądała coraz dramatyczniej, a moment, w którym Ekitike był faulowany w polu karnym, wydawał się być okazją na złapanie tlenu. Do wykonania jedenastki podszedł Mohamed Salah... i właśnie wtedy Trafford wyczuł jego intencje, odbijając piłkę przed siebie. Niedosyt i frustracja rosły z każdą kolejną akcją.
Ostatnie minuty upłynęły już w spokojniejszej atmosferze – City nie musiało forsować tempa, a Liverpool wyglądał na pogodzonego z losem. Manchester City zwyciężył 4:0 i jako pierwszy awansował do półfinału Pucharu Anglii.
Manchester City - Liverpool FC 4:0 (2:0)
1:0 Erling Haaland 39-karny
2:0 Erling Haaland 45+2
3:0 Antoine Semenyo 50
4:0 Erling Haaland 57