Waleczny Notthingham zatrzymuje Manchester City!
Seria Manchesteru City została przerwana. Choć drużyna dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z Nottingham Forest, ostatecznie zgubiła punkty i pozwoliła Arsenalowi odskoczyć w ligowej tabeli. Kanonierzy po szybkim golu Bukayo Saki przez ponad 80 minut skutecznie bronili skromnej przewagi nad Brighton. Emocje nie opuszczają także dołów stawki, gdzie West Ham, po trafieniu Crysencio Summerville’a, przybliżył się do utrzymania w elicie.
Manchester City miał wszystko w swoich rękach – dwa razy prowadził na własnym stadionie z Nottingham Forest, a mimo to piłkarze Pepa Guardioli musieli obejść się ze smakiem. Remis 2:2 oznacza nie tylko stratę punktów, ale przede wszystkim – przerwanie serii zwycięstw i powiększającą się przewagę Arsenalu na szczycie tabeli Premier League.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy przyszedł już w 31. minucie, kiedy Antoine Semenyo wpakował piłkę do siatki gości. Nottingham odpowiedziało kilka chwil po przerwie – Morgan Gibbs-White wyrównał, a gospodarze niespecjalnie długo cieszyli się prowadzeniem, gdy po dograniu Rayana Ait-Nouriego, Rodri ponownie dał City prowadzenie. Sześć minut później przyszła jednak kolejna riposta i trafienie Elliotta Andersona przekreśliło szanse gospodarzy na komplet punktów.
W tym czasie Arsenal FC nie próżnował. Podopieczni Mikela Artety od pierwszego gwizdka przejęli kontrolę nad starciem z Brighton and Hove Albion, a już w 9. minucie Bukayo Saka wykorzystał świetne podanie Jurriena Timbera i otworzył wynik spotkania. „Kanonierzy” zagrali zachowawczo, lecz skutecznie, mimo braku wyraźnej przewagi przez resztę meczu, dowieźli jednobramkowe prowadzenie aż do ostatniego gwizdka sędziego Chrisa Kavanagha.
Zespół Arsenalu już wyczuwa oddech mistrzostwa na plecach, podczas gdy Manchester City, po tym spotkaniu, traci do londyńczyków aż siedem punktów. Tabela Premier League nabiera przez to dodatkowego smaczku w końcówce sezonu – przewaga lidera wyraźnie rośnie.
Manchester City – Nottingham Forest 2:2 (1:0)
1:0 Antoine Semenyo 31
1:1 Morgan Gibbs-White 56
2:1 Rodri 62
2:2 Elliott Anderson 76