Tottenham – Newcastle 1:2. Kolejna porażka Spurs u siebie – StolicaSportu.pl

Tottenham ponownie zawodzi u siebie. To koniec Thomasa Franka?

Thomas Frank
fot. Brentford FC
Domyślna grafika
Sonny
10 lutego 2026 22:55
3 minuty czytania

Seria niepowodzeń Tottenhamu na własnym stadionie trwa. Po starciu z Newcastle United, przegranym 1:2, presja na menedżera Thomasa Franka narasta. Sroki pokazują determinację i przerywają swoją passę porażek, podczas gdy fanom Spurs zaczyna brakować cierpliwości. Emocje sięgnęły zenitu, a końcówka meczu przypomniała, dlaczego Premier League budzi tyle emocji.

Tottenham Hotspur nie może wyjść z kryzysu – szósty domowy mecz bez zwycięstwa to już poważny problem dla drużyny Thomasa Franka.

Zarówno Spurs, jak i Newcastle United przystąpili do tego spotkania po wcześniejszych rozczarowaniach, lecz to goście okazali się skuteczniejsi od pierwszych minut. Sroki błyskawicznie narzuciły tempo, a już na początku meczu Joe Willock sprawił, że serca kibiców Tottenhamu zadrżały – jego strzał minimalnie minął słupek. Frustrację fanów Spurs przerywało tylko kilka zrywów ofensywnych, ale to Newcastle konsekwentnie pokazywało większą energię. Harvey Barnes próbował zaskoczyć Guglielmo Vicario efektowną piętą, co mogło zwiastować kolejne trudne chwile dla gospodarzy.

Im bliżej przerwy, tym groźniejsi wydawali się piłkarze Eddiego Howe’a. Willock po indywidualnej akcji trafił do siatki, jednak sędzia – po interwencji VAR – dopatrzył się minimalnego spalonego i gola nie uznał. Chwila ulgi nie trwała długo; tuż przed gwizdkiem Malick Thiaw doszedł do piłki po dośrodkowaniu, głową zmusił Vicario do świetnej interwencji, ale przy dobitce już nie miał szans.

Po zmianie stron Tottenham powoli odzyskiwał kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Najpierw Pape Matar Sarr postraszył Nicka Pope’a groźnym strzałem, potem rezerwowy Mathys Tel niewiele się pomylił po dobrym zagraniu Archiego Graya. Wkrótce to właśnie Gray okazał się kluczową postacią – dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i mocnym uderzeniem wyrównał stan meczu.

Nadzieje gospodarzy prysły jednak bardzo szybko, gdy Anthony Gordon przedarł się na skrzydle i podał do kompletnie niepilnowanego Jacoba Ramseya. Pomocnik Newcastle z zimną krwią wykończył akcję, pokonując Vicario z około 12 metrów. Mimo kolejnych prób ofensywnych, Tottenhamowi zabrakło skuteczności i znów musiał pogodzić się z porażką na własnym boisku. Z kolei Newcastle w idealnym momencie przerwał swoją złą passę i wskoczył do górnej połowy tabeli Premier League.

TOTTENHAM - NEWCASTLE 1:2 (0:1)
0:1 Malick Thiaw 45+5
1:1 Archie Gray 64
1:2 Jacob Ramsey 68

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie