Southampton wykluczony z finału baraży o Premier League. Komisja nie miała litości
Shea Charles miał być bohaterem Southampton po golu dającym awans do finału baraży o Premier League. Jednak „Święci” nie zagrają o upragniony powrót do elity. Komisja dyscyplinarna wykluczyła zespół za potajemne podglądanie treningów rywali, a ich miejsce w finale zajmie Middlesbrough. Sprawa budzi ogromne emocje na Wyspach.
Dramatyczna dogrywka, gol Shea Charlesa i wielka radość – tak wyglądał półfinał baraży pomiędzy Southampton a Middlesbrough. Po remisie 0:0 w pierwszym meczu, w rewanżu oba zespoły zafundowały widzom grę na pełnym gazie. Do 90. minuty na tablicy wyników widniał remis 1:1, co oznaczało dogrywkę. Bohaterem „Świętych” został właśnie Charles, który w 116. minucie wpakował piłkę do siatki. Southampton pewnie szykowało się już na Wembley, gdzie w finale miało zmierzyć się z Hull City, które wcześniej wyeliminowało Millwall.
Nastroje na St Mary’s Stadium błyskawicznie ostudziła wiadomość z angielskiej federacji. Jak podaje Meczyki.pl, komisja dyscyplinarna po dokładnym prześledzeniu dowodów podjęła decyzję o wykluczeniu Southampton z baraży o Premier League. Wszystko za sprawą ujawnionych praktyk podglądactwa – analityk „Świętych” miał kilkukrotnie nagrywać treningi rywali przed kluczowymi meczami.
Pierwsze incydenty miały miejsce już w grudniu 2025 roku przed spotkaniem z Oxford United. Kolejne sytuacje powtórzyły się w kwietniu i maju, tuż przed rywalizacją z Ipswich Town i właśnie Middlesbrough. Federacja szybko podchwyciła temat, a komisja po przejrzeniu dowodów stwierdziła, że nie była to pojedyncza akcja.
Decyzja zapadła błyskawicznie: Southampton traci szansę na awans oraz musi rozpocząć nowy sezon z czterema ujemnymi punktami. Finał baraży na Wembley odbędzie się z udziałem Middlesbrough zamiast zespołu „Świętych”, a rywalem będzie Hull City. To oznacza zupełnie nowy scenariusz, którego mało kto się spodziewał przed kilkoma dniami.
Klub z południa Anglii przyznał się do winy, ale zachował możliwość odwołania. Ostateczne rozstrzygnięcie ma zapaść do środy, jednak wiadomo już, że sprawa zdążyła odbić się szerokim echem w piłkarskiej Anglii.