Gonzalez o przemianie w Manchesterze City: "Barcelona była wymagająca, ale..."
„Na początku nie byłem przyzwyczajony do tak szybkiej gry piłką” – wyznaje Nico Gonzalez, opisując pierwsze tygodnie w Manchesterze City po transferze z FC Porto. Hiszpański pomocnik szczerze przyznał, jak bardzo wymagający był proces adaptacji w Anglii i jak cenne okazały się doświadczenia z czasów Barcelony.
Nico Gonzalez po dziesięciu miesiącach gry w Manchesterze City nie kryje, że transfer na Wyspy całkowicie odmienił jego piłkarskie życie. Po epizodzie w FC Porto pomocnik trafił do zespołu z Premier League na początku 2025 roku i, jak mówił w rozmowie z DAZN, początki nie należały do najłatwiejszych.
W pierwszych tygodniach Gonzalez miał wręcz wątpliwości, czy zdoła sprostać nowej rzeczywistości. „Na początku nie byłem przyzwyczajony do tak szybkiej gry piłką. Zastanawiałem się, czy będę w stanie grać na takim poziomie” – przyznał otwarcie cytowany przez Mundo Deportivo. Jednak dziś, patrząc na własne występy z perspektywy czasu, widzi ogromną zmianę: „Teraz oglądam nagrania z zeszłego i tego sezonu i wiem, że udało mi się zaadaptować. Ten sezon jest najlepszy w mojej karierze.”
Barcelona jako szkoła charakteru
Mimo że Gonzalez nie ukrywa zadowolenia z obecnej roli w Manchesterze, jedno pozostaje niezmienne – dojrzałość zawdzięcza latom spędzonym w Barcelonie. O tym okresie mówi z szacunkiem i sentymentem. „Gdy dociera do ciebie, czym naprawdę jest profesjonalny futbol, całe to zamieszanie wokół – zwłaszcza w takim miejscu jak Barcelona – nie masz wyboru, musisz szybko dorosnąć.”
Doświadczenia z Hiszpanii nazwał zarówno wymagającymi, jak i satysfakcjonującymi. „Było bardzo wymagająco, ale też czerpałem z tego mnóstwo radości i bardzo wiele się nauczyłem podczas tych lat” – podsumował. Jak twierdzi, swoistą solidność wyniósł z Katalonii, a odbudować pewność siebie pomogło mu Porto. Rzeczywista eksplozja formy przyszła jednak dopiero na angielskich boiskach – City dało mu wielką scenę, na której wreszcie mógł w pełni rozwinąć skrzydła.