Podstawowy obrońca Wisły Płock kontuzjowany
Trener Wisły Płock, Mariusz Misiura, nie ukrywał zaniepokojenia po ostatnim treningu – Marin Karamarko doznał kontuzji, która wyklucza go z gry do końca sezonu. Ubytek chorwackiego defensora to spory problem dla zespołu, szczególnie po odejściu Andriasa Edmundssona. Mimo że Karamarko zdołał pojawić się na murawie tylko w trzech spotkaniach, jego brak już teraz mocno odczuwa szatnia Nafciarzy.
Pech nie opuszcza Wisły Płock. Na piątkowym treningu poważnej kontuzji doznał Marin Karamarko, co szybko odbiło się na kształcie kadry przed meczem z Cracovią. Brak Chorwata w składzie był dla wielu kibiców sporym zaskoczeniem, szczególnie że dotąd pojawiał się w wyjściowej jedenastce od momentu transferu w zimowym oknie. Przeciwko Arce Gdynia zagrał pełne 90 minut i wydawało się, że stanie się ważnym ogniwem płockiej defensywy.
Karamarko trafił do Wisły, by załatać lukę po Andriasie Edmundssonie, który przeniósł się do Serie A. Nowy nabytek wystąpił w trzech spotkaniach, jednak jego przygoda z drużyną, przynajmniej na ten sezon, już się zakończyła. Na piątkowym treningu pojawiły się pierwsze sygnały problemów, o czym wspominał później trener Mariusz Misiura. Tuż po meczu w Krakowie powiedział, że "Marin prawdopodobnie zerwał więzadło krzyżowe na wczorajszym treningu. Jeszcze to potwierdzimy w poniedziałek czy wtorek, ale wyglądało to nie za ciekawie".
Diagnoza okazała się bardzo niepokojąca – badania wykazały uszkodzenie więzadła pobocznego przyśrodkowego (MCL). To właśnie ten uraz wyklucza Karamarko z udziału w dalszej części sezonu 2025/26. Mimo że klub jeszcze prowadzi szczegółową diagnostykę, jedno jest pewne: na szybki powrót nie ma co liczyć. Lekarze nie przewidują powrotu defensora przed końcem rozgrywek.