Szybki debiut Lewandowskiego w Chicago Fire. "Będzie musiał grać" – mówi trener
Na taki moment czekali fani piłki w Chicago. Wszystko wskazuje na to, że Robert Lewandowski wybiegnie na boisko w barwach Chicago Fire w starciu z Interem Miami. Trener Gregg Berhalter nie owija w bawełnę – Polak ma być filarem ataku i na jego barkach spoczywa spora odpowiedzialność. "Będzie musiał grać, dlatego tu jest" – podkreśla szkoleniowiec, który nie kryje uznania dla podejścia Lewandowskiego i jego profesjonalizmu już podczas pierwszych treningów w Stanach.
Na pierwszy występ Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire czekają już nie tylko kibice zespołu ze stanu Illinois, ale właściwie cała piłkarska Ameryka. Według szkoleniowca drużyny, Gregga Berhaltera, debiut polskiego napastnika w nowych barwach to już kwestia dni. Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do niego podczas wyjazdowego starcia z Interem Miami – mecz rozpocznie się w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego.
Lewandowski ledwie pojawił się w Stanach, a atmosfera wokół niego szybko nabiera tempa. Polak pojawił się nawet na trybunach podczas finału mistrzostw świata, gdy Hiszpania mierzyła się z Argentyną, ale już chwilę później wrócił do Chicago, aby odbyć kolejny trening przed wyjątkowo ważnym meczem.
Trener Berhalter na konferencji prasowej nie szczędził pochwał dla swojego nowego snajpera. Podkreślił, że Lewandowski jest absolutnym profesjonalistą. Wszedł do zespołu mimo zmęczenia podróżą i braku rytmu meczowego, ale od początku wykazuje ogromne zaangażowanie na treningach. Berhalter zwrócił też uwagę na to, jak Polak nakręca siłą charakteru resztę zespołu oraz na jego indywidualną pracę z fizjoterapeutami.
Teraz rozumiecie, dlaczego zdobył więcej bramek niż ktokolwiek w Europie w ostatnich piętnastu latach. Pokazuje wysoką jakość, strzela gole. Wygląda po prostu jak świetny zawodnik
Trener Chicago Fire zaznaczył również podczas konferencji, że klub patrzy zarówno na elementy krótkoterminowe, jak i te bardziej długofalowe. Ale kluczowym planem na najbliższe spotkania jest postawienie na Lewandowskiego. Jak przyznał, "Robert będzie musiał grać, dlatego tu jest. Damy mu tyle czasu, ile będzie w stanie udźwignąć w ciągu najbliższych kilku tygodni i miesięcy" – i dodał, że ostatecznie to środa pokaże, jak długo pozwoli sobie na grę polska gwiazda na nowym kontynencie.
Jeszcze ważniejszy w całej tej układance jest fakt, że Lewandowski w tej chwili pozostaje niemal jedynym napastnikiem do dyspozycji szkoleniowca Chicago. Belg Hugo Cuypers, który był dotychczasowym konkurentem na tej pozycji, poprosił o odejście i nie weźmie udziału w spotkaniu z Interem Miami. W drużynie pozostaje co prawda młody Jason Shokalook, ale w tym sezonie MLS spędził na boisku zaledwie 38 minut.
W takim układzie trudno wyobrazić sobie, aby Lewandowski nie pojawił się w wyjściowym składzie. Całe Chicago już zaciera ręce, bo w środę wieczorem może rozpocząć się zupełnie nowy rozdział w historii klubu. I choć szkoleniowiec nie zdradza dokładnie, ile minut Polak spędzi na murawie, jego obecność wydaje się oczywista.