USA efektownie zaczynają mundial. Cztery gole, bohater Balogun
Już w pierwszych minutach meczu z Paragwajem na mistrzostwach świata reprezentacja USA pokazała klasę, obejmując prowadzenie po dynamicznej akcji Christiana Pulisica. Na kolejnych bramkach nie poprzestała, a finalnie odniosła wysokie i pewne zwycięstwo 4:1, które zapewniło jej prowadzenie w tabeli grupy D. W roli głównych aktorów wieczoru wystąpili Pulisic oraz Folarin Balogun, którzy znakomicie prowadzili grę Amerykanów. Goście tylko raz znaleźli drogę do siatki, a efektowny gol Giovanniego Reyny na koniec spotkania podsumował dominację gospodarzy.
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych rozpoczęła mistrzostwa świata na własnej ziemi od mocnego uderzenia, odprawiając Paragwaj 4:1. W oczach kibiców USA drużyna prowadzona przez Mauricio Pochettino już od pierwszego gwizdka wyglądała jak zespół z dużymi aspiracjami na tegorocznym mundialu.
Pierwsze minuty meczu pokazały, że Amerykanie nie zamierzają zwlekać. Christian Pulisic w efektowny sposób wdarł się w pole karne, popisał się dograniem do Westona McKenniego, a interweniujący Damian Bobadilla wpakował piłkę do własnej siatki. Szybki gol ustawił mecz.
Paragwaj próbował odpowiedzieć, ale zespół gości nie potrafił sforsować dobrze zorganizowanej defensywy rywali. W 28. minucie piłka po strzale Baloguna zatrzepotała w siatce, lecz napastnik był na spalonym. Chwilę później Folarin Balogun jednak nie pozostawił już złudzeń. Po kolejnym świetnym podaniu Pulisica wykończył atak zgodnie z przepisami i podwyższył prowadzenie.
Końcówka pierwszej połowy należała do Amerykanów. W ostatnich sekundach tej części gry Malik Tillman uruchomił prostopadłym podaniem Baloguna, który z zimną krwią minął dwóch defensorów Paragwaju i precyzyjnie posłał piłkę w okienko bramki. Po pierwszej połowie na tablicy widniało już 3:0 dla gospodarzy.
Po zmianie stron tempo nieco spadło. Zawodnicy z USA skupieni byli na kontrolowaniu boiskowych wydarzeń. Paragwajczycy przez dłuższy czas nie potrafili zagrozić bramce Matta Turnera. Sytuacja zmieniła się dopiero w 73. minucie, gdy bramkę honorową zdobył Mauricio. Mimo tego amerykański zespół miał więcej okazji do zdobycia kolejnych goli: Biel Tillman, Timothy Weah i Ricardo Pepi mogli powiększyć dorobek strzelecki swojej drużyny.
Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. W doliczonym czasie gry Giovanni Reyna popisał się pięknym uderzeniem z dystansu, ustalając wynik meczu na 4:1 i dając powodów do radości kibicom w całym kraju.
Dzięki temu zwycięstwu Stany Zjednoczone zapewniły sobie pozycję lidera grupy D. W następnych godzinach poznają wynik meczu Turcji z Australią, które rozpoczną rywalizację w niedzielę rano czasu polskiego. Pierwszy gwizdek zaplanowany jest na godzinę 6:00.
USA - Paragwaj 4:1 (3:0)
1:0 Damian Bobadilla 7-samob.
2:0 Folarin Balogun 31
3:0 Folarin Balogun 45+5
3:1 Mauricio 73
4:1 Giovanni Reyna 90+8