Argentyna ratuje się w końcówce i awansuje do ćwierćfinału MŚ – dramatyczny mecz z Egiptem – StolicaSportu.pl

Szalona Argentyna! W kwadrans z piekła do nieba!

Leo Messi
fot. Hossein Zohrevand, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maro
7 lipca 2026 20:11
3 minuty czytania

Bramka Messiego z rzutu karnego? Nic z tego! Egipt prowadził już 2:0, a Argentyna biła głową w mur. Dopiero w samej końcówce mistrzowie świata w spektakularnym stylu odrobili straty i zagwarantowali sobie miejsce w ćwierćfinale. Decydującą główkę do siatki skierował Enzo Martinez po błyskawicznej kontrze, a egipski golkiper nie miał wiele do powiedzenia. Emocji nie brakowało do ostatnich sekund.

Argentyna zapewniła sobie awans do ćwierćfinału mistrzostw świata po niezwykłym, pełnym zwrotów akcji spotkaniu z Egiptem. Obrońcy tytułu do 79. minuty przegrywali już 0:2, by ostatecznie zwyciężyć 3:2 i zameldować się w kolejnej rundzie.

Lionel Scaloni zdecydował się przemeblować wyjściową jedenastkę po spotkaniu z Republiką Zielonego Przylądka. Na ławce zasiedli Facundo Medina, Thiago Almada i Lautaro Martinez. Ich miejsce w składzie zajęli Nicolas Tagliafico, Leandro Paredes i Julian Alvarez.

Początek meczu szybko zamienił się w prawdziwy koszmar dla Argentyńczyków. Już po kwadransie prowadzenie Egiptowi dał Yasser Ibrahim, który głową skierował piłkę do bramki po jednym z dośrodkowań. Ta akcja wyraźnie dodała „Faraonom” pewności siebie.

Kilka minut później pojawiła się znakomita okazja do wyrównania – Leo Messi ustawił piłkę na jedenastym metrze po faulu na Mac Allisterze, jednak Mostafa Shobeir wyczuł jego intencje i obronił rzut karny. Golkiper Egiptu był w bardzo dobrej dyspozycji, kilkakrotnie zatrzymywał uderzenia Argentyńczyków i miał też odrobinę szczęścia – raz piłka po strzale Messiego z rzutu wolnego odbiła się od słupka.

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych nerwowych ataków mistrzów świata, ale Egipcjanie odpowiadali groźnymi kontrami. W 58. minucie Mostafa Zico trafił do siatki, jednak po analizie VAR bramka nie została uznana – Marwan Attia sfaulował Lisandro Martineza przy odbiorze.

Argentyńczycy nie wyciągnęli jednak wniosków, bo w 67. minucie Egipt znów rozmontował ich defensywę błyskawiczną kontrą. Po akcji rozpoczętej przez Mohameda Salaha, piłka trafiła do Haïssema Hassana, a stamtąd do Zico, który pewnie wykończył akcję – rywale prowadzili już 2:0.

Mimo dwubramkowej straty reprezentanci Argentyny zdołali się jeszcze pozbierać. Pierwszy sygnał dał Cristian Romero, który w 79. minucie po centrze Messiego głową trafił do siatki. Zespół Lionela Scaloniego uwierzył, że ten mecz da się odwrócić.

Minuty płynęły nieubłaganie, lecz w 83. minucie gry to Messi potwierdził swoją klasę. Najpierw świetnie wypracował sobie okazję, by chwilę później z bliskiej odległości wpakować piłkę do bramki. Mostafa Shobeir próbował jeszcze interweniować, ale futbolówka przełamała mu rękawice – wynik remisowy stał się faktem.

Gdy wydawało się, że Egipt zdoła dowieźć remis i wywalczyć dogrywkę, Argentyna przypuściła decydujący atak. Na początku doliczonego czasu najpierw groźnie zaatakowali Egipcjanie, ale zostali zatrzymani. Po chwili Lautaro Martinez dośrodkował w pole karne, a Enzo Martinez wykorzystał zamieszanie i głową zapewnił Argentynie zwycięstwo 3:2. Gol został potwierdzony przez sędziów, mimo protestów zawodników Egiptu.

Egipcjanie jeszcze próbowali odwrócić losy spotkania, ale „Albicelestes” dowieźli prowadzenie do ostatniego gwizdka i zameldowali się w ćwierćfinale, wracając – dosłownie – z piekła.

Argentyna - Egipt 3:2 (0:1)
0:1 Yasser Ibrahim 15
0:2 Mostafa Ziko 67
1:2 Cristian Romero 79
2:2 Lionel Messi 83
3:2 Enzo Fernandez 90+2

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie