Roberto Martínez odchodzi z reprezentacji Portugalii po porażce z Hiszpanią
Roberto Martínez oficjalnie pożegnał się z reprezentacją Portugalii tuż po przegranym meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Hiszpanią. Jego decyzja nie jest zaskoczeniem – już przed turniejem spekulowano o możliwym odejściu trenera. Portugalczycy wyjeżdżają z turnieju rozczarowani, a Martínez podsumował swoją kadencję w emocjonalnym tonie, podkreślając rekordową liczbę spotkań i zdobytych punktów.
Jeszcze przed turniejem krążyły głosy, że Martínez bez względu na wynik może ustąpić ze stanowiska. Po meczu sam szkoleniowiec przyznał, że to koniec pewnego cyklu:
To prawda, że to mój ostatni mecz dla Portugalii. Chcę podziękować Portugalczykom. Zabieram ze sobą wspomnienie na całe życie. Zawodnicy wykonali niesamowitą pracę, mają ogromny talent i pokazali również zaangażowanie w tworzenie drużyny. To 45 meczów, najwięcej bramek i punktów w historii reprezentacji. Wspomnienia o zwycięstwie w Lidze Narodów, o biciu rekordów. Dziękuję Federacji i sztabowi szkoleniowemu, którzy ciężko pracowali, aby pomóc naszym zawodnikom. Zabieram ze sobą niesamowite wspomnienia.
Zapytany o ewentualną rozmowę z prezesem federacji, Pedro Proêncą, Martínez odpowiedział, że „to koniec pewnego cyklu” i nie widzi potrzeby dalszych dyskusji. Szkoleniowiec nie zdradził, gdzie poprowadzi swoją karierę dalej, choć nietrudno się domyślić, że utrata pracy po nieudanym turnieju nie poprawia mu pozycji na rynku.
Statystyki Martíneza z Portugalią to 45 meczów przy siedmiu porażkach. Jednak te „kluczowe” przegrane przyszły w najważniejszych momentach – na wielkich imprezach. Oczekiwania były zdecydowanie większe, zwłaszcza że właśnie po takie sukcesy został zatrudniony. Portugalia pożegnała się z turniejem, a trener z federacją – i to w wyjątkowo gorzkich okolicznościach.