Belgowie kwestionują ewentualny występ Baloguna
Przed wyczekiwanym starciem Belgii z USA atmosfera daleka jest od typowego mundialowego święta. Wszystko za sprawą Folarina Baloguna, który — mimo czerwonej kartki z poprzedniej rundy — dostał zielone światło na grę w 1/8 finału. Belgijska federacja jednak nie zamierza odpuścić tej decyzji, otwarcie kwestionując jej zasadność i wysyłając ostrzeżenie do Amerykanów. Sytuację dodatkowo komplikuje stanowisko FIFA, która zignorowała odwołanie Belgów, nie uznając ich formalnie za stronę sporu.
W cieniu sportowych emocji przed meczem 1/8 finału mistrzostw świata pomiędzy Belgią a Stanami Zjednoczonymi rozgrywa się prawdziwa dyplomatyczna batalia. Folarin Balogun, napastnik AS Monaco, mimo otrzymanej czerwonej kartki w 1/16 finału za faul na Tariku Muharemoviciu, ostatecznie został dopuszczony do udziału w kolejnym meczu, dzięki decyzji o anulowaniu zawieszenia.
Ten ruch wzbudził natychmiastowe kontrowersje po stronie Belgów, którzy złożyli formalne odwołanie. Jednak FIFA pozostała niewzruszona: Komisja Dyscyplinarna jasno przekazała, że Belgowie nie są stroną postępowania i ich wniosek oddalono bez rozpatrzenia meritum sprawy.
Mimo jasnego stanowiska światowej federacji, Królewski Belgijski Związek Piłki Nożnej nie zamierza zapomnieć o sprawie przed pierwszym gwizdkiem. Jak stwierdzili przedstawiciele związku, podważają oni uprawnienie Baloguna do gry oraz już poinformowali Amerykański Związek Piłki Nożnej o swoich zastrzeżeniach. W specjalnym komunikacie podkreślono, że sprawą otwartą pozostają dalsze kroki, które mogą jeszcze zostać podjęte.
RBFA poinformowała Amerykańską Federację Piłki Nożnej, że kwestionuje możliwość występu zawodnika, jeśli znajdzie się on w protokole sędziego. Sprawą otwartą pozostają dalsze działania, które mogą zostać podjęte.
Jak przypomina Gianni Infantino, FIFA nie zamierza ingerować w działanie niezależnych komisji. Decyzja zapadła, choć napięcie nie opada. Pierwszy gwizdek głośno zabrzmi w nocy z 6 na 7 lipca, punkt 2:00 czasu polskiego.