Nicolas Otamendi kończy karierę w reprezentacji Argentyny po finałowej porażce
To nie żart – Nicolas Otamendi naprawdę powiedział „dość” grze w narodowej koszulce. Ten doświadczony defensor, który od 2009 roku stanowił podporę obrony Argentyny, właśnie oficjalnie ogłosił zakończenie reprezentacyjnej przygody. Swoją decyzję podał światu tuż po dramatycznym finale mistrzostw świata, w którym Argentyńczycy musieli uznać wyższość Hiszpanii. Otamendi przez lata budował legendę „Albicelestes”, walcząc ramię w ramię z Messim o najcenniejsze trofea. Jego słowa po rozstaniu poruszają nie tylko fanów futbolu, ale i samych kolegów z drużyny.
Nicolas Otamendi nie wybiegnie już w narodowych barwach Argentyny. Defensor oficjalnie oznajmił koniec długiego rozdziału reprezentacyjnego, pozostawiając za sobą aż 139 występów, osiem zdobytych bramek i trzy asysty od debiutu w maju 2009 roku.
Otamendi nie był tylko kolejnym środkowym obrońcą – przez ponad dekadę stanowił o sile „Albicelestes”. To pod jego wodzą linia defensywna wytrzymywała największe naciski podczas największych imprez. W ciągu ostatnich lat przeżył prawdziwą sinusoidę uczuć: w 2022 roku razem z drużyną sięgnął po złoto mistrzostw świata, a w 2021 oraz 2024 zgarnął tytuł najlepszej drużyny Ameryki Południowej.
Współpraca z Lionelem Messim i innymi gwiazdami prowadziła go przez szczyty i zakręty futbolowego świata, ale to finał ostatniego mundialu był dla niego kresem tej drogi. Argentyńczycy znów zameldowali się w meczu o wszystko, jednak tym razem lepsza okazała się Hiszpania – rozstrzygnięcie przyniosła dogrywka. To właśnie wtedy Otamendi po raz ostatni założył trykot narodowy.
Kiedy byłem dzieckiem, marzyłem o koszulce Argentyny. Broniłem tych barw całym ciałem i duszą, czując dumę i odpowiedzialność związaną z reprezentowaniem milionów rodaków. Odchodzę z podniesioną głową, bo wiem, że ta grupa piłkarzy walczyła do ostatniej sekundy. Żegnam się ze spokojem, bo wiem, że dałem z siebie wszystko, co mogłem. Nigdy się nie oszczędzałem, nigdy nie przestałem wierzyć i zawsze czułem, że to największy zaszczyt – napisał Otamendi w mediach społecznościowych.