"Legia Warszawa nie grozi bankructwo". Prezes o wyzwaniach i zmianach w klubie
– Mamy swoje ambicje, ale nie zamierzamy publicznie prężyć muskułów – podkreśla Marcin Herra, prezes Legii Warszawa. Klub mierzy się z długami i sportowymi wyzwaniami, jednak, jak zapewnia Herra, finansowa przyszłość Legii nie jest zagrożona, a stabilizacja i sportowy rozwój są priorytetem. Liderem zmian na stanowisku dyrektora sportowego został Fredi Bobić, a stery drużyny objął Marek Papszun. Rozmowy wokół zwolnień, transferów i akademii pokazują, że stołeczny klub czeka systematyczna przebudowa.
– Mamy swoje ambicje, ale nie zamierzamy publicznie prężyć muskułów. W interesie całej Legii Warszawa jest to, aby tytuł wrócił na Łazienkowską jak najszybciej – mówi Marcin Herra, prezes stołecznego klubu, cytowany przez "Sportowe Fakty". Prezes otwarcie mówi o aktualnych problemach Legii. Klub jakiś czas temu był w trudnym położeniu, gdy groziła mu walka o utrzymanie w Ekstraklasie. – Wtedy trwał potężny sztorm, z którego jednak wyszliśmy cało. Wody wciąż są niespokojne, port jest daleko, ale weszliśmy na odpowiedni kurs. Mamy silny sztab szkoleniowy z mocnym liderem oraz drużynę, która rozwija się sportowo i wierzy w wyznaczony kierunek – dodaje Herra.
Władze klubu nie ukrywają, że minione miesiące wymusiły istotne korekty. Prezes podkreśla, że Fredi Bobić przejął pełną odpowiedzialność za kwestie sportowe. Decyzje o zmianach – w tym także o nieprzedłużeniu kontraktu z Arturem Jędrzejczykiem – zapadały wspólnie, po wielogodzinnych dyskusjach z udziałem sztabu. – W końcu spotkaliśmy się w moim gabinecie – ja, Fredi i Artur – i osobiście przekazałem "Jędzy", co się wydarzy. Jeśli sądzi pan, że było to dla mnie miłe i przyjemne, to nie było. Dla Artura tym bardziej. Przecież Legia to jego życie – tłumaczy Herra.
Odpowiadając na zarzuty o bankructwo, szef klubu uciął spekulacje: – Nie. Mamy dług, ale nie zagraża bieżącemu funkcjonowaniu klubu. Wiele podmiotów funkcjonuje z takim zadłużeniem. Gdybyśmy regularnie zajmowali miejsca w czołówce Ekstraklasy, powtarzalnie grali w europejskich pucharach i wciąż dobrze prowadzili klub, to w kilka lat poradzilibyśmy sobie z zadłużeniem.
Herra nie uchyla się od krytyki. Przyznał, że popełniono błędy, za które przeprosił kibiców. – Wina leży także po mojej stronie. Dlatego niedawno przeprosiłem kibiców – zaznacza, podkreślając, że klub intensywnie pracuje nad odbudową wiarygodności.
– Nie zamierzam podawać się do dymisji. Na przełomie roku przyjąłem zadanie powierzone mi przez właściciela. Nigdy nie uciekam od odpowiedzialności, ale nie zgadzam się z opinią, że w Legii panują nędza i rozpacz, chociaż mam świadomość, że nasze słabe wyniki determinują dziś ocenę sytuacji.
Trener Marek Papszun według prezesa jest gwarancją nowej jakości. Dał się już poznać jako lider i zdobywca – zdobył mistrzostwo, puchary, wprowadził Raków Częstochowa do Europy. Herra podkreśla jednak, że piłka to sport drużynowy, a sukces wymaga stabilnej struktury.
Istotna pozostaje też kwestia transferów. Fredi Bobić ma decydujące zdanie, a Papszun aktywnie uczestniczy w procesie. Zmiany dotyczą również pracy z młodzieżą – Legia chce lepiej wykorzystywać potencjał akademii, choć sam szkoleniowiec postawi przede wszystkim na jakość, a nie wiek zawodnika.
Długoterminowo klub nie rezygnuje z poszukiwania sponsora tytularnego stadionu i regularnie obsługuje swoje zobowiązania. Herra zdradził także kwotę transferu Rajovicia, który kosztował Legię trzy miliony euro.
Wreszcie, prezes przyznaje, że właściciel Dariusz Mioduski skupia się głównie na roli strategicznej, a zarządzanie bieżące powierzył Herrze. Kierunek działań klubu uzgadniają w bezpośrednich rozmowach, lecz podstawowa odpowiedzialność za codzienne decyzje spoczywa na obecnym prezesie i jego zespole.