DR Konga z Kapuadim w składzie zatrzymała Portugalię
Cristiano Ronaldo i jego drużyna nie zdołali przełamać Kongijczyków w pierwszym mundialowym meczu. Joao Neves dał Portugalii prowadzenie, ale kapitalne trafienie głową Yoane Wissy dało remis ekipie z Afryki. Kongijczycy, choć teoretycznie skazywani na pożarcie, pokazali się z naprawdę dobrej strony i sprawili sporo problemów ekipie Roberto Martineza. "CR7" zebrał 90 minut bez gola, a na Półwyspie Iberyjskim czuć ogromny niedosyt po tej inauguracji.
Kibice oczekiwali pewnego zwycięstwa Portugalii, jednak Kongijczycy udowodnili, że ich powrót na mundial po przeszło pięciu dekadach nie jest przypadkiem. Choć przed spotkaniem typowano ich raczej jako outsidera, już w pierwszych minutach pokazali kilka fragmentów solidnej, zespołowej gry. Na boisku pojawił się także Steve Kapuadi – polski akcent tej drużyny i obecnie piłkarz Widzewa Łódź.
Mimo dobrego wejścia Kongijczyków to właśnie Portugalczycy szybko objęli prowadzenie. W 6. minucie główkę zamienił na bramkę Joao Neves, obsłużony dokładnym dośrodkowaniem przez Pedro Neto. Golkiper rywali nie miał żadnych szans, ale defensywa 'Lampartów' pozostawiła rywalom sporo miejsca. Po tym trafieniu wydawało się, że ekipa Roberto Martineza ma wszystko pod pełną kontrolą.
Portugalczycy jednak dość szybko spuścili z tonu. Pozwolili Kongijczykom poczuć się pewniej i długo nie potrafili wypracować kolejnych klarownych okazji. Rzeczywiście, 'Lamparty' przy coraz odważniejszej grze doczekały się szansy wyrównania – pod sam koniec pierwszej połowy.
W doliczonym czasie (45+5') po rozegraniu rzutu rożnego dośrodkował Arthur Masuaku, a Yoane Wissa piękną główką pod poprzeczkę nie dał szans Diogo Coscie. Kibice z Demokratycznej Republiki Konga nie kryli radości – wyrównanie tuż przed zejściem do szatni przywróciło emocje w meczu.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnej defensywy Kongijczyków. Portugalczycy dążyli do ponownego objęcia prowadzenia, ale brakowało im konkretów. Cristiano Ronaldo – obecnie już 41-letni lider zespołu – próbował szarpać w ofensywie, miał dwie dobre okazje, lecz za każdym razem piłka mijała bramkę rywali. Zaufanie trenera do CR7 nie przełożyło się na efekt w liczbach – snajper rozegrał cały mecz, ale skuteczności zabrakło.
Kongijczycy po przerwie prezentowali się zaskakująco dojrzale. Zespół Sebastiena Desabre nie dopuszczał Portugalczyków pod własną bramkę, a sam – przy każdej okazji – wyprowadzał groźne kontry. W ostatnich minutach wyraźnie kontrolowali boiskowe wydarzenia, sprawnie rozbijając kolejne ataki przeciwnika. Gdy sędzia Abdulrahman Al-Jassim zakończył spotkanie, to zespół z Afryki zdecydowanie mógł być bardziej zadowolony z wyniku.
Portugalia – Demokratyczna Republika Konga 1:1 (1:1)
1:0 Joao Neves 6
1:1 Yoane Wissa 45+5