Dlaczego Marciniak nie wyrzucił Messiego z boiska? Analiza kontrowersji – StolicaSportu.pl

Dlaczego Marciniak nie wyrzucił Messiego z boiska? Analiza Rafała Rostkowskiego

Piast Gliwice - Legia Warszawa 1:0 Szymon Marciniak
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maro
17 czerwca 2026 13:33
3 minuty czytania

Decyzja Szymona Marciniaka, by nie ukarać Lionela Messiego czerwoną kartką podczas mundialu, od razu wzbudziła ożywioną dyskusję wśród kibiców. Wyglądające groźnie zdjęcia z sytuacji na boisku tylko podkręciły emocje. Jednak analiza pełnego zapisu wideo i obowiązujących przepisów stawia sprawę w nowym świetle – decyzja arbitra nie była tak jednoznaczna, jak sugerowały początkowe opinie.

Od razu po kontrowersyjnym zdarzeniu z udziałem Lionela Messiego i Aissy Mandiego podczas meczu mistrzostw świata decyzja Szymona Marciniaka wywołała prawdziwą burzę. Część kibiców domagała się natychmiastowej czerwonej kartki dla Argentyńczyka. Sędzia nie zdecydował się jednak na tak drastyczne rozstrzygnięcie.

Początek akcji był prosty: Mandi próbował wyminąć napierającego Messiego, ale napastnik nie odpuszczał walki o piłkę. Doszło do kontaktu – Argentyńczyk wpadł rywalowi w nogi, a następnie przypadkowo uderzył go korkami w łydkę. To właśnie ta chwila znalazła się później na wielu zdjęciach i stopklatkach, które, wyrwane z pełnego kontekstu, prezentowały Messiego jakby dopuścił się brutalnego zagrania.

Tomasz Kwiatkowski, pełniący funkcję sędziego VAR, przystąpił po faulu do wnikliwej analizy zapisu wideo. Jak zaznaczono, to właśnie wideo, a nie same zdjęcia czy pojedyncze klatki, powinno być podstawą oceny boiskowych kontrowersji. Okazało się, że Messi nie użył nadmiernej siły – wejście oceniono jako nieostrożne lub w najgorszym przypadku nierozważne, a nie rażące.

To kluczowe, bo zgodnie z protokołem VAR tylko ewidentny faul z użyciem nadmiernej siły, kwalifikujący się na czerwoną kartkę, skutkuje interwencją sędziów wideo i wezwaniem arbitra głównego do podjęcia powtórnej decyzji. W tej sytuacji podstawa do zmiany decyzji nie zaistniała, dlatego Marciniak pozostał przy swoim rozstrzygnięciu.

Zdjęcia i stopklatki tego zdarzenia wyglądają bardzo sugestywnie, ponieważ są pozbawione kontekstu, czyli sensu całej sytuacji. Zamiast sensu eksponują tylko wyrwany z tego kontekstu krótki fragment akcji, przedstawiając tylko tyle, ile mieści się na jednej klatce powstałej w ułamku sekundy. To za mało, aby móc tę sytuację ocenić rzetelnie.
Rafał Rostkowski

Z punktu widzenia przeszkolonych sędziów największa wątpliwość dotyczyła tego, jak „ciężkiego kalibru” był faul Messiego – czy powinien dostać żółtą kartkę za nierozważne wejście, czy może zdarzenie kwalifikowało się na tzw. kartkę „pomarańczową”, stosowaną umownie do przewinień poważniejszych niż żółta, ale jeszcze nie na wyrzucenie z boiska.

Jedno jest pewne: decyzja Marciniaka opierała się na kompleksowej analizie dostępnych materiałów, a nie jedynie na pojedynczych ujęciach zatrzymanych w ułamku sekundy.

Źródło: sport.tvp.pl

Wybrane dla Ciebie