Budimir uratował Chorwację. Wygrana z Panamą na MŚ 2026 – StolicaSportu.pl

Budimir wszedł i uratował Chorwację. Przebudzenie po przerwie

Ante Budimir
fot. Northside, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
24 czerwca 2026 03:31
3 minuty czytania

Spotkanie Panamy z Chorwacją długo rozczarowywało, a kibice tracili nadzieję na emocje. Chorwaci przez większość pierwszej połowy kompletnie nie potrafili zagrozić rywalom, a wręcz mogli mówić o sporym szczęściu w defensywie. Właśnie wtedy selekcjoner Zlatko Dalić postawił wszystko na jedną kartę i już w przerwie sięgnął po rezerwowych ofensywnych graczy. To okazało się kluczowe: Ante Budimir szybko zamienił podanie Stanisicia na bramkę, dając Chorwacji cenną wygraną i pozostawiając Panamczyków tylko z matematycznymi szansami.

Pojedynek Panamy z Chorwacją w drugiej serii gier grupy L mistrzostw świata 2026 zapowiadał się jako mecz o być albo nie być. Anglicy sensacyjnie zabuksowali w bezbramkowym remisie z Ghaną, więc kto przegra ten pojedynek, pakuje się do domu. Atmosfera była napięta, ale boiskowa rzeczywistość przez pierwszych 45 minut ani trochę nie oddawała stawki.

Chorwaci, choć po czterech bramkach od Anglii i teoretycznie żądni rehabilitacji, wyglądali ospale. Panamczycy natomiast prezentowali się zaskakująco pewnie. Jose Fajardo już w 16. minucie mógł otworzyć wynik, ale nie dosięgnął piłki dogrywanej z boku. Kilka minut później zakotłowało się po strzale Jose Luisa Rodrigueza, jednak Dominik Livaković szczęśliwie sparował futbolówkę na poprzeczkę – sędzia i tak dostrzegł, że piłka opuściła wcześniej plac gry.

Europejczycy musieli być czujni, bo pierwsza połowa to praktycznie dominacja Panamy w ataku. Chorwacja rzadko wychodziła poza własną połowę i sprawiała wrażenie, jakby gra na zwolnionych obrotach zupełnie jej odpowiadała. O nudzie spotkania najlepiej świadczy fakt, że wielu kibiców przed ekranami pewnie zmagało się ze snem, choć na trybunach trwała gorąca atmosfera.

Trener Zlatko Dalić nie wytrzymał i od razu po przerwie posłał do gry dwóch napastników – Ante Budimira oraz Andreja Kramaricia. Ruch ten od razu przyniósł skutek. W 54. minucie Josip Stanisić ruszył lewą stroną i idealnie obsłużył Budimira, który tylko dołożył nogę, bo bramkarz Orlando Mosquera minął się z piłką. Chorwacja wreszcie obudziła się z letargu, miała prowadzenie, a Panama postawiona została pod ścianą.

Kilkadziesiąt sekund później goście mogli podwyższyć prowadzenie. Marco Pasalic najpierw próbował sprytnie podciąć piłkę nad golkiperem Panamy, ale Mosquera wyczuł intencje i odbił piłkę. Ta wróciła pod nogi pomocnika Chorwacji, który kompletnie nie trafił – huknął wysoko ponad bramką, podczas gdy tuż obok czaił się Martin Baturina, gotowy na prostą dobitkę do pustej siatki.

Zdecydowana ofensywa nie trwała długo. Chorwaci stopniowo oddali pole, a Panama zaczęła grozić poważniej. W 68. minucie show skradł Livaković, broniąc dwa groźne uderzenia, a chwilę później przeniósł piłkę nad poprzeczką po mocnej główce Jiovany'ego Ramosa tuż po rzucie rożnym. Sygnał, że jedna pomyłka może wszystko przekreślić.

Tempo meczu dramatycznie siadło. Panamczycy walili głową w mur, ostatnie minuty to już nerwy przy każdej wrzutce w pole karne Chorwacji. Defensorzy zespołu z Bałkanów, choć momentami elektryczni, utrzymali jednak jednobramkową przewagę do końca. Dla Panamy sytuacja zrobiła się nieciekawa – w ostatniej serii spotkań zostaje im już tylko mecz o honor z Anglią, podczas gdy Chorwacja powalczy jeszcze o wyjście z grupy, najpewniej walcząc z Ghaną o życie.

Panama – Chorwacja 0:1 (0:0)
0:1 Ante Budimir 54

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie