Lewandowski dogonił Messiego. Barca na 4. miejscu w Lidze Mistrzów
Robert Lewandowski w meczu przeciwko FC Kopenhaga zapisał się złotymi zgłoskami w historii Ligi Mistrzów. Dzięki bramce wbitej Duńczykom wyrównał rekord Leo Messiego – trafił do siatki już 40 różnych rywali w Champions League! Takiego dorobku nie osiągnął nawet Cristiano Ronaldo, a Polak potrzebował na to mniej meczów niż Argentyńczyk. W dodatku Lewandowski utrzymuje się na podium strzelców wszech czasów tych najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek.
FC Kopenhaga stała się właśnie czterdziestym klubem, któremu Polak strzelił gola w tych elitarnych rozgrywkach. To oznacza, że dorównał Messiemu – do tej pory tylko Argentyńczyk mógł pochwalić się tak długą „listą ofiar”. Messi rekord ustanowił w grudniu 2021, a rok później poprawił do 40, zamykając wyjątkową listę.
Co więcej, „Lewy” dokonał tego szybciej niż jego słynny poprzednik. Messi potrzebował aż 19 sezonów i 158 występów w Lidze Mistrzów, natomiast Lewandowski zrobił to w 140. meczu podczas 15. sezonu! Po drodze wyprzedził takich tuzów, jak Raul (33 drużyny), Karim Benzema (35) czy właśnie Ronaldo (38).
Lewandowski zresztą nie odpuszcza – jego dorobek to już 107 bramek w Lidze Mistrzów. Na podium wyprzedzają go tylko dwóch gigantów XXI wieku: Ronaldo (140) i Messi (129). Grupa piłkarzy ze 100 golami w tej imprezie pozostaje bardzo elitarna, a nad goniącą czołówką wciąż ma sporą przewagę – Kylian Mbappe zgromadził 66 trafień, a Erling Haaland 56.
Polak z przytupem prześcignął konkurencję. Dla ciekawskich – ulubieni rywale Lewandowskiego w Lidze Mistrzów to Benfica Lizbona (9 bramek), Crvena Zvezda Belgrad (7), Red Bull Salzburg i Real Madryt (po 6). Jednak kilka zespołów wciąż umykało mu z listy – między innymi Sevilla, Liverpool czy Club Brugge.
Awans „Dumy Katalonii” do fazy pucharowej daje Polakowi szansę na pobicie rekordu Messiego. Wśród możliwych rywali w kolejnych rundach są bowiem drużyny, których bramkarzy jeszcze nie pokonał. Kto wie, może już niebawem Lewandowski samodzielnie przejmie pałeczkę lidera?
Na boisku w ostatniej serii gier Barcelona pokonała FC Kopenhaga 4:1, ale do przerwy przegrywała sensacyjnie 0:1. Kapitan reprezentacji Polski strzelił wyrównującego gola tuż po przerwie, po podaniu Lamine Yamala. "Lewy" wywalczył także rzut karny, który wykorzystał Raphinha na 3:1.
FC BARCELONA – FC KOPENHAGA 4:1 (0:1)
0:1 Dadason 4
1:1 Lewandowski 48
2:1 Yamal 60
3:1 Raphinha 69-karny
4:1 Rashford 85
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore