Leicester City spada do League One! Kilka lat temu byli mistrzem Anglii
Jeszcze dziesięć lat temu Leicester City pisało najpiękniejszą bajkę Premier League, a dziś spada do trzeciej ligi. Remis z Hull przesądził o degradacji "Lisów", które z przedostatniego miejsca w tabeli straciły wszelkie szanse na utrzymanie. Klub dotknęła spirala problemów finansowych i organizacyjnych – zamiast świętowania rocznicy mistrzostwa, włodarze i kibice zastanawiają się, jak doszło do tak spektakularnego upadku.
O degradacji Leicester City przesądził remis 2:2 z Hull City – wynik ten pozbawił drużynę Jakuba Stolarczyka nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Championship. "Lisy" znalazły się na przedostatnim miejscu w tabeli, z siedmioma punktami straty do bezpiecznej pozycji i tylko sześcioma możliwymi do zdobycia w końcówce sezonu. Stolarczyk co prawda cały mecz przesiedział na ławce, ale nie zmieniło to fatalnej sytuacji zespołu.
Symboliczna rocznica – 2 maja przypada dziesięć lat od zdobycia przez Leicester sensacyjnego mistrzostwa Anglii – zamienia się w czas rozliczeń i smutnych refleksji. Klub, który jeszcze niedawno zadziwiał Europę i próbował dołączyć do elity angielskich bogaczy, dziś pogrąża się w sportowej oraz finansowej katastrofie.
Początkiem kłopotów Leicester był nie tylko kryzys związany z pandemią, ale też złe zarządzanie budżetem. Właściciel klubu, Aiyawatt Srivaddhanaprabha i jego rodzina stali za firmą King Power, która dostarczała niezbędnych środków finansowych. Gdy ruch lotniczy na świecie niemal zamarł w 2020 roku, ekonomiczne podstawy giganta zaczęły się kruszyć – majątek właścicieli spadł według „Forbesa” z 5,2 mld dolarów do 1,7 mld w przeciągu zaledwie czterech lat.
Leicester jednocześnie porzuciło sprawdzony model: zawodnicy tacy jak N’Golo Kante, Riyad Mahrez czy Wesley Fofana kupowani byli stosunkowo tanio i sprzedawani z zyskiem. W ostatnich latach zapanowało jednak poczucie złudnej wielkości. Zespół sprowadzał coraz droższych piłkarzy (m.in. Boubakary Soumare, Patson Daka, Ryan Bertrand, Jannik Vestergaard), którzy nie spełnili oczekiwań i nie zwrócili się sportowo, a koszty utrzymania zespołu rosły lawinowo.
Według eksperta ds. finansów piłkarskich, Kieran Maguire’a dla BBC Sport, w klubie zakładano, że sezon 2022/23 zakończy się minimum ósmym miejscem w Premier League, nie dopuszczając możliwości, że plan zawiedzie. Nawet kontrakty piłkarzy nie zawierały zapisów o redukcji wynagrodzenia w razie spadku. Po degradacji Leicester zostało z ogromnymi pensjami, ale bez wpływów z najwyższej ligi.
Kilkanaście miesięcy od spadku wszystko skumulowało się dramatycznie: zła sytuacja finansowa doprowadziła do nałożenia przez władze Championship kary odjęcia sześciu punktów. To niemal przekreśliło wszelkie szanse na pozostanie na drugim poziomie rozgrywek.
Po siedemnastu latach przerwy Leicester City wraca do League One – trzeciego poziomu rozgrywkowego w Anglii. Klub, który miał być symbolem nowego ładu w angielskiej piłce, stał się przykładem, jak łatwo sukces może zamienić się w bolesny upadek.