Barcelona wierzy w odwrócenie losów dwumeczu z Atlético. „To jeszcze się nie skończyło”
Po dramatycznej porażce z Atlético Madryt i kontrowersjach wokół arbitrażu, szatnia FC Barcelony tętni emocjami. Wściekłość, wyczerpanie, ale i narastająca wiara – to obrazy, które malują się tuż po ostatnim gwizdku. Klubowi liderzy jak Ronald Araujo i Lamine Yamal szybko wzięli głos, rozpalając na nowo nadzieję wśród kibiców. - „To jeszcze się nie skończyło, culers” – deklaruje młody skrzydłowy. Barca, która w przeszłości potrafiła już podnieść się w najtrudniejszych momentach, szuka inspiracji w pamiętnych remontadach, wierząc, że i tym razem może odmienić losy dwumeczu z drużyną Diego Simeone.
Pojedynek FC Barcelony z Atlético Madryt upływa pod znakiem ogromnego wysiłku, kontrowersyjnych decyzji i emocjonalnego rollercoastera w szatni gospodarzy. Tego wieczoru, zmuszeni do gry przez ponad połowę meczu w osłabieniu po czerwonej kartce dla Paua Cubarsiego, Katalończycy schodzili z boiska ze zmęczeniem wypisanym na twarzach. Dodatkowo złość budziło u nich zachowanie rumuńskiego arbitra Istvána Kovácsa, który nie tylko wyrzucił młodego defensora, ale pominął ewidentny rzut karny po zagraniu ręką Marca Pubilla i oszczędził Koke przed drugą żółtą kartką.
Atmosfera w szatni Blaugrany początkowo przepełniona była frustracją i rezygnacją, tym bardziej że Atlético wyjeżdżało z wynikiem 2:0 przed rewanżem i wydawało się, że żmudna walka nie przyniosła skutku. Jednak kibice, którzy licznie pozostali na trybunach, szybko pomogli odwrócić nastroje. Potężna owacja żegnająca podopiecznych Hansiego Flicka oraz chóralne „sí se puede” wybrzmiewające z trybun tchnęły nową energię w zespół. Wnet, po kilku mocnych słowach od liderów szatni, narodziła się nowa narracja: jeśli ktokolwiek ma odwrócić losy tej rywalizacji, to właśnie Barcelona.
„Ten zespół potrafi takie rzeczy. Wierzę w nas. Robiliśmy to już nie raz. Jeśli ktoś może dokonać remontady, to właśnie my” – przekonywał kapitan Ronald Araujo, którego słowa szeroko podchwycili inni piłkarze w mediach społecznościowych.
Do podobnego tonu nawiązywali pozostali zawodnicy. Lamine Yamal gorąco zapewniał: „To jeszcze się nie skończyło, culers. Damy z siebie wszystko w rewanżu. Wszyscy razem, na zawsze”. Dodał do tego zdjęcie, na którym wyraźnie widać jego rozczarowanie, ale także determinację. Dani Olmo szedł dalej, pisząc: „Możemy to odwrócić i to udowodnimy. Wszyscy razem, kibice! Barca na zawsze!”. Gavi podsumował swoje odczucia: „Zasłużyliśmy na więcej, ale taki jest futbol… Został rewanż, wszyscy razem!”. Również Pedri jasno deklarował: „Tak długo, jak będzie to możliwe, będziemy walczyć. Barca zawsze, zawsze…”
Głos zabrali też obrońca Gerard Martín („Zostawimy na boisku wszystko. Wierzymy”) oraz Eric Garcia, który podkreślił, że „za tydzień w Madrycie trzeba to odwrócić – wiemy, że potrafimy, damy z siebie wszystko”.
Zawodnicy Barcelony mają świadomość, że zadanie będzie piekielnie trudne. Atlético Madryt Diego Simeone to rywal wymagający, ale nie nieosiągalny – szczególnie, że kilka dni wcześniej Blaugrana zdołała już triumfować na Estadio Metropolitano w lidze. Są także świeże wspomnienia z poprzedniego sezonu, kiedy Katalończycy odwrócili losy meczu, pomimo 2-bramkowej straty, dobijając rywala i zwyciężając 4:2 w finałowych fragmentach meczu. Jeszcze bardziej wyrazista była potyczka w półfinale Pucharu Króla – w 72. minucie Barça przegrywała już 0:4 po pierwszym spotkaniu, ale u siebie wprowadziła nerwowość w szeregi przeciwnika, triumfując 3:0 i niemal odwracając cały dwumecz.
To właśnie do takich chwil odwołuje się dzisiaj szatnia Barcelony, szukając kolejnej futbolowej „remontady”. Wszystko po to, by powiedzieć: będziemy w półfinale.