Steve Kingue nie chce wrócić do Radomiaka!
Jeszcze kilka miesięcy temu był filarem defensywy Radomiaka, a dziś, na trzy dni przed inauguracją nowego sezonu, Steve Kingue znika z radomskiego krajobrazu piłkarskiego. Kameruńczyk nie powrócił z wakacji i – jak donoszą media – nie zamierza wracado klubu. Atmosfera w Radomiu coraz bardziej napięta.
Gorąco zrobiło się w Radomiaku Radom tuż przed startem nowego sezonu Ekstraklasy. Steve Kingue, jeden z podstawowych stoperów, nagle opuścił klub – i nawet nie zamierza wracać. Jak podaje Weszło.com, sytuacja wydaje się co najmniej zagadkowa, a działacze Radomiaka łapią się za głowę.
Kingue dołączył do zespołu zimą 2025 roku, już w debiutanckim półroczu pojawił się w 28 spotkaniach, do tego wpisał się na listę strzelców. Zagrał również w ostatnim starciu sezonu z Górnikiem Zabrze, zakończonym porażką 2:6.
Zaraz po zakończeniu rozgrywek wyjechał na urlop i – tu zaczyna się cała historia – jak dotąd nie wrócił. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że nie zamierza pojawić się w Radomiu w najbliższym czasie. Klub nie potrafi ustalić, gdzie obecnie przebywa piłkarz i dlaczego kontakt się tak urwał.
Jak donosi portal Weszło.com, Kameruńczyk potrzebuje nowych dokumentów, by móc grać w Polsce. Klub zorganizował mu nawet spotkanie w ambasadzie – bez skutku, bo zawodnik nie stawił się o wyznaczonej porze.
W międzyczasie Radomiak próbuje wszystkich możliwych kanałów: przesyła pouczenia, wylicza kary finansowe, ale nie dostaje żadnej odpowiedzi. Co więcej, Kingue publikuje w internecie zdjęcia z indywidualnych treningów, a pod postami wyłączył możliwość komentowania. Sytuacja robi się coraz bardziej patowa i nie wiadomo, jak ten serial się zakończy.