Jan Ziółkowski szczerze po wygranej Romy. "Musiałem zjeść trochę pieczonego chleba"
„Musiałem zjeść trochę pieczonego chleba” – tak Jan Ziółkowski podsumował swoje początki w Romie po triumfie 2:0 nad Stuttgartem. Młody stoper otwarcie mówi o walce o miejsce w składzie, szacunku do bardziej doświadczonych kolegów i ciężkiej pracy nad sobą od chwili przybycia do rzymskiego klubu.
Od pierwszych minut rywalizacji ze Stuttgartem Jan Ziółkowski prezentował typową dla siebie determinację, jednak nie dokończył spotkania – trener zdecydował się go zmienić chwilę po przerwie. Po końcowym gwizdku obrońca nie ukrywał lekkiego niedosytu, ale podkreślał, że najważniejsza jest drużyna. Przyznał: „Chciałbym grać cały mecz, ale piłka nożna to gra zespołowa i każdy musi znaleźć swoje miejsce. Evan wszedł za mnie, zespół potrzebował jego doświadczenia. Starałem się dać z siebie wszystko, niezależnie od tego, czy gram dziesięć minut, piętnaście czy cały mecz”.
Mimo młodego wieku Polak zaskarbił sobie sympatię zarówno rówieśników, jak i starszych kolegów z Romy. W otwartym tonie opowiadał o codziennych relacjach: „Z Ghilardim jesteśmy w jednym wieku, więc świetnie się dogadujemy, ale równie dobrze układa mi się współpraca z bardziej doświadczonymi: Hermoso, Ndicką, Celikiem, kiedy gra jako obrońca, czy Mancinim. Zawsze dajemy z siebie wszystko, bo naszym zadaniem jest bronić barw zespołu”.
Ziółkowski nie ukrywał również, że pobyt w Rzymie był dla niego sporą lekcją pokory. Pod okiem sztabu szkoleniowego nadrobił braki fizyczne i szeroko uśmiechnął się, przywołując swoje początki: „Pracuję bardzo intensywnie z trenerami nad przygotowaniem fizycznym. Zrobiłem od tego czasu wielki postęp. Gdy przyjechałem, byłem przekonany, że już znam wszystkie triki tego fachu, ale rzeczywistość szybko mnie zweryfikowała. Musiałem okazać pokorę i z dużym zaangażowaniem się poprawiać”.
Wreszcie – jasny przekaz od Ziółkowskiego, jak Roma zamierza podchodzić do kolejnych wyzwań. Podkreślił, że skupienie na najbliższym spotkaniu to jedyna właściwa droga, a myślenie o odległej przyszłości w pucharach nie pomaga: „Musimy patrzeć z meczu na mecz. Te rozgrywki są równie istotne jak liga, ale przewidywanie do końca sezonu nie jest odpowiednią taktyką. Jesteśmy obecnie w dobrym momencie i musimy to maksymalnie wykorzystać”.