Iordanescu początkowo przyjął ofertę Dynama, ale rodzina go powstrzymała
Rumuński trener, znany polskim kibicom z pracy w Legii Warszawa, zdradził kulisy negocjacji z ukraińskim gigantem. Początkowo był gotowy na przeprowadzkę do kraju ogarniętego wojną, ale po rozmowach z bliskimi zmienił zdanie.
Edi Iordanescu nie jest trenerem bez pracy z własnego wyboru. 48-letni Rumun, który opuścił Legię Warszawa pod koniec października 2025 roku, właśnie ujawnił, że był bardzo blisko objęcia Dynama Kijów – jednego z najbardziej utytułowanych klubów ukraińskiego futbolu.
W rozmowie z rumuńskim radiem Sport Total FM Iordanescu przyznał, że w pierwszej chwili zaakceptował propozycję z Kijowa. „Tak, to była realna oferta, nadzwyczajnie dobra. Przyjąłem ją pod wpływem impulsu – to było wyzwanie, ale też szansa sportowa i finansowa” – powiedział. Dodał jednak, że po wielu rozmowach z rodziną oraz ze współpracownikami ze sztabu i ich bliskimi zdecydował się cofnąć. Kluczowym czynnikiem był trwający konflikt zbrojny w Ukrainie.
Iordanescu podkreślił, że nie czuje się komfortowo, omawiając publicznie temat Dynama, ponieważ obiecał dyskrecję, a informacja i tak wypłynęła – najpierw w polskich, potem w ukraińskich mediach. „Dla mnie to był zaszczyt. To klub z ogromną tradycją i przekonałem się o tym we wszystkich rozmowach, również z właścicielami. Nie udało się teraz, ale mam nadzieję, że sytuacja się uspokoi i w przyszłości, jeśli pojawi się taka szansa, będę mógł tam pracować” – zaznaczył.
Prowadząc Legię od czerwca do końca października 2025 roku, Iordanescu zdążył zdobyć Superpuchar Polski i wywalczyć awans do Ligi Konferencji UEFA. W 24 meczach na ławce warszawskiego klubu miał 11 zwycięstw, 6 remisów i 7 porażek. Wcześniej pracował z reprezentacją Rumunii, z którą awansował na Euro 2024, a w piłce klubowej zdobywał mistrzostwo kraju z CFR Cluj.
Teraz szuka kolejnego wyzwania i twierdzi, że to kwestia nieodległej przyszłości. „Myślę, że to sprawa tygodni – tak czuję, takie są sygnały. Mam otwarte kanały, są zespoły, z którymi rozmawiałem wcześniej i które teraz wróciły. Chciałbym, żeby to nastąpiło jak najszybciej, ale zarazem żeby było to środowisko, w którym można pracować i osiągać wyniki” – wyjaśnił.
Przy okazji Iordanescu odniósł się do medialnych spekulacji łączących go z powrotem do FCSB, gdzie kiedyś pracował z bardzo dobrym bilansem ośmiu zwycięstw i remisu. „Nie wiem, co miałoby być do omawiania. Nigdy nie było mowy o moim powrocie. Mamy otwartą relację, to był dobry okres, ale niestety sposób, w jaki odszedłem, nie był najlepszy – rozstanie nie było polubowne. Czas wszystko załagodził, jednak powrót do FCSB nigdy nie wchodził w grę” – zakończył Rumun.