Alan Uryga uniknął najgorszego
W trakcie rozgrzewki przed meczem Wisły Kraków z Polonią Bytom Alan Uryga poczuł ból w kolanie, co wywołało obawy o poważną kontuzję i zerwanie więzadeł. Po szczegółowej diagnostyce wykluczono jednak najgorszy scenariusz. Choć doświadczony obrońca nie pojawił się na boisku i jego powrót do gry pozostaje niepewny, wiadomo już, że nie czeka go kolejna długa przerwa z powodu zerwania więzadeł. To ważna wiadomość dla Wisły, która boryka się z problemami kadrowymi w tym sezonie pierwszej ligi.
Wisła Kraków przeżywa trudne chwile kadrowe, a niedawna kontuzja Alana Urygi tylko podgrzała atmosferę w klubie. W miniony weekend podczas meczu z Polonią Bytom doświadczony stoper miał wystąpić w podstawowej jedenastce, jednak nie pojawił się na murawie. Ból kolana, który poczuł jeszcze podczas rozgrzewki, zmusił go do ustąpienia miejsca Mariuszowi Kutwie. Obawy o poważną kontuzję, zwłaszcza zerwanie więzadeł, były jak najbardziej uzasadnione — Uryga niespełna rok temu przeszedł podobną poważną kontuzję i przez dłuższy czas pauzował.
W poniedziałek zawodnik przeszedł szczegółowe badania, które przyniosły ulgę kibicom i sztabowi szkoleniowemu. Jak ustalił Bartosz Karcz, najgorsze można wykluczyć — zerwanie więzadeł zostało wykluczone. To oznacza, że mimo bólu i przerwy w grze, Uryga nie musi czekać na kolejną długą rehabilitację.
Jednak to nie koniec wyzwań dla zawodnika. Powrót do pełnej dyspozycji może jeszcze trochę potrwać i nie jest pewne, czy zdąży zadebiutować w tym sezonie pierwszej ligi. Dotychczas wiosną zaliczył jedynie trzy ligowe występy, a najdłużej na boisku przebywał w niedawnym meczu z Górnikiem Łęczna, gdzie wszedł w 61. minucie za kontuzjowanego kolegę.
Wisła Kraków, która zmaga się z problemami kadrowymi, z pewnością liczy na szybką poprawę stanu zdrowia Urygi, bo jego doświadczenie jest dla zespołu bardzo cenne. Tymczasem sztab medyczny będzie bacznie monitorował jego postępy, by jak najszybciej wrócił do gry, choć na razie priorytetem jest pełne wyleczenie urazu.