Fornalik o porażce Ruchu. Stracili punkty przez niewykorzystane sytuacje
Ruch Chorzów po meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki (2:2) stracił cenne punkty w walce o baraże do PKO BP Ekstraklasy. Trener Waldemar Fornalik nie krył frustracji.
Ruch Chorzów po raz kolejny nie zdołał przełamać złej passy i w poniedziałkowym meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki zaledwie zremisował 2:2, mimo że pierwsza połowa była pod dyktando „Niebieskich”. Trener Waldemar Fornalik nie krył rozgoryczenia po końcowym gwizdku, podkreślając, że jego zespół stworzył aż trzy sytuacje, które powinny zakończyć się bramkami, ale ostatecznie brak skuteczności i błędy defensywne kosztowały utratę dwóch punktów.
„Trzeba by użyć kilku nieparlamentarnych słów, bo człowiek jest wkurzony” – przyznał Fornalik. Szkoleniowiec zaznaczył, że nie pamięta, by jego drużyna miała w jednej połowie tyle klarownych okazji, a mimo to nie udało się zbudować bezpiecznego prowadzenia. „Jeśli nie strzela się z takich sytuacji, to później pojawiają się problemy i błędy” – dodał.
Trener podkreślił także, że bramkarz Ruchu Jakub Bielecki wybronił sytuację sam na sam przy stanie 1:1, jednak do tego czasu zespół powinien już mieć mecz pod kontrolą i prowadzić zdecydowanie. Mimo remisu „Niebiescy” wciąż znajdują się w strefie barażowej, ale strata punktów mocno komplikuje ich sytuację w walce o awans do PKO BP Ekstraklasy.
Walka do końca i nadzieja na przełamanie
Mimo rozczarowania Fornalik zachowuje optymizm na kolejne spotkania. „Zostały cztery mecze i trzeba liczyć, że to, co nie udawało się w wielu poprzednich meczach, w końcu się zmieni i odzyskamy skuteczność” – mówił trener Ruchu. Jednocześnie przyznał, że trudno wskazać jednoznacznie, dlaczego piłkarze mają problem z wykorzystaniem sytuacji podbramkowych. „Im bardziej człowiek chce coś zrobić, tym większą presję odczuwa. Być może niektórzy zawodnicy nie mają jeszcze tej cechy, by w takich momentach zachować zimną krew” – tłumaczył.
Zmiany taktyczne i kolejne wyzwania
W drugiej połowie trener zdecydował się na zmianę ustawienia i zdjęcie z boiska Shumy Nagamatsu, którego postawa nie spełniła oczekiwań. Rozważano wariant z dwójką napastników, a przesunięcie Patryka Szwedzika do środka ataku obok Daniela Szczepana przyniosło pewien pozytywny efekt, ożywiając grę zespołu.