Ernest Muci bohaterem Trabzonsporu! Niemoc przełamana
Zapachniało wielkim powrotem – Ernest Muçi, jeszcze niedawny piłkarz Legii Warszawa, strzelił dwa kluczowe gole dla Trabzonsporu i wreszcie przełamał swoją niemoc strzelecką. Jego trafienie w ostatnich sekundach spotkania odebrało İstanbul Başakşehir trzy punkty i sprawiło, że fani „Bordowo-Niebieskich” ponownie uwierzyli w waleczność swojej drużyny. Turecka Süper Lig znów przeżyła zwrot akcji godny najlepszego futbolowego thrillera.
Ernest Muçi wskoczył na boisko jakby czekał na tę chwilę od miesięcy – i rzeczywiście, długo polował na pierwsze trafienie dla Trabzonsporu od momentu transferu do Turcji. Mecz z İstanbul Başakşehir zapisał się jednak na długo w pamięci zarówno samego Albańczyka, jak i kibiców „Bordowo-Niebieskich”.
Spotkanie 13. kolejki Süper Lig rozpoczęło się dla Trabzonsporu pod górkę – drużyna przegrywała i przez długi czas wydawało się, że z delegacji do Stambułu wrócą z pustymi rękami. Wszystko zmieniło się po wejściu Muçiego w 63. minucie, przy stanie 1:2 dla gospodarzy. Byłemu graczowi Legii Warszawa wystarczyło zaledwie kilka chwil, by odmienić losy tego meczu.
Nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że jego obecność na boisku wywoła tak spektakularny efekt. Najpierw, 13 minut po pojawieniu się na placu gry, Paul Onuachu doprowadził do wyrównania. Niespełna minutę później – szok – to właśnie Muçi własnoręcznie wpakował futbolówkę do siatki Başakşehir, wyprowadzając Trabzonspor na prowadzenie.
Emocje sięgnęły zenitu w doliczonym czasie gry. Gospodarze jeszcze zdołali odpowiedzieć kolejnym golem. Wydawało się, że cenny punkt pozostał w Stambule. Trabzonspor się jednak nie zniechęcił i ruszył ambitnie do ataku.
Na stadionie zaczęło się robić nerwowo, sędzia doliczył aż osiem minut, ale wydarzenia rozlały się poza regulaminowy czas. W 101. minucie Muçi zgarnął piłkę na krawędzi pola karnego, minął defensora gospodarzy i wykończył akcję precyzyjnym strzałem, nie dając bramkarzowi cienia szans.
Dla 24-latka były to pierwsze gole od czasu debiutu w Trabzonsporze. Wcześniej na trafienie czekał od 17 lipca, gdy jako zawodnik Beşiktaşu pokonał bramkarza Petržalki w przegranym, towarzyskim spotkaniu. Teraz fani mogą odetchnąć – Albańczyk nie tylko przełamał niemoc, ale i zapewnił swojemu zespołowi bezcenne trzy punkty.