Thomasberg: Okradli nas
Pogoń Szczecin mogła zakończyć sezon 2025/26 czternastym zwycięstwem w Ekstraklasie. Jednak sporna decyzja sędziów w końcówce pozbawiła zespół kompletu punktów. Rozczarowany Thomas Thomasberg, trener Portowców, po ostatnim gwizdku wprost stwierdził, że jego drużynę okradziono z bramki. Gorąca atmosfera na stadionie spotęgowała jeszcze emocje po wyrównującym golu dla walczącego o europejskie puchary GKS-u Katowice.
Pogoń Szczecin była bliska czternastego zwycięstwa w sezonie Ekstraklasy, ale w samej końcówce straciła przewagę, remisując z walczącym o puchary GKS-em Katowice. Dla gospodarzy to spotkanie nie miało już kluczowego znaczenia w kontekście tabeli, bo utrzymanie zapewnili sobie wcześniej, a o miejsce w czołówce nie było już realnych szans. Mimo to od początku gospodarze pokazali, że nie zamierzają odpuszczać.
Pierwsza połowa to wyraźna przewaga Portowców, którą na prowadzenie zamienił Filip Cuić – jego trafienie w 31. minucie napędziło stadion i wydawało się, że Szczecinianie dowiozą zwycięstwo do końca. Jednak w drugiej części rywalizacja nabrała rumieńców, szczególnie w doliczonym czasie gry.
Goście z Katowic, choć mocno zmęczeni, zdołali znaleźć siły, by wywalczyć punkt – wyrównujący gol padł po uderzeniu z dystansu Marcela Wędrychowskiego. Emocji nie zabrakło, bo już wcześniej z boiska wyleciał Krzysztof Kamiński, który obejrzał czerwoną kartkę. W dodatku w 85. minucie po trafieniu dla gospodarzy arbiter dopatrzył się spalonego.
Po ostatnim gwizdku najwięcej mówiło się o tej właśnie kontrowersji. Thomas Thomasberg na konferencji nie przebierał w słowach. Wprost stwierdził, że jego zespół został skrzywdzony przez decyzje sędziów:
– Kluczowym momentem w moim odczuciu było nieuznanie bramki Grosickiego, które moim przekonaniu było błędem. Oczywiście można popełniać błędy, jednak możesz je potem skorygować na VAR-ze. Sędziowie przyjęli, że odbicie piłki przez zawodnika GKS-u było przypadkowe, ale w powtórkach widać, że to był błąd techniczny. Nie powinno więc tam być spalonego. Uważam, że okradziono nas w tamtej sytuacji z bramki.
Duński szkoleniowiec jednocześnie przyznał, że wykluczenie bramkarza Pogoni było zgodne z przepisami, ale jego uwagi skupiły się na pracy sędziów i ocenie tego, co wydarzyło się przy bramce Kamila Grosickiego. Portowcy – choć oficjalnie sezon zakończyli bez rozstrzygnięć na górze tabeli – wyjeżdżali z własnego stadionu pełni żalu do rozjemców spotkania.