Lechia Gdańsk – Korona Kielce 4:2. Sześć goli i nieoczekiwana dramaturgia w Gdańsku – StolicaSportu.pl

Sześć goli i emocje w Gdańsku! Lechia ogrywa osłabioną Koronę

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 2:2
Domyślna grafika
Maciek
6 kwietnia 2026 22:22
2 minuty czytania

Choć Lechia Gdańsk prowadziła już 3:0 i miała przewagę jednego zawodnika, Korona Kielce nie zamierzała się poddać. Sensacyjne emocje rozgrzały trybuny do czerwoności, gdy goście niemal odrobili straty. Dopiero gol Dawida Kurminowskiego w doliczonym czasie gry przypieczętował zwycięstwo gospodarzy, którzy awansowali na dziewiąte miejsce w tabeli.

Lechia znowu okazała, że w jej meczach nie ma nudy. Już po niespełna półgodzinie prowadziła z Koroną Kielce aż 3:0, a dodatkowo od 27. minuty miała przewagę liczebną po czerwonej kartce dla Kostasa Sotiriou. Wydawało się, że to koniec historii – nic bardziej mylnego.

Wszystko zaczęło się od szybkiego uderzenia gospodarzy. Najpierw Aleksandar Ćirković skutecznie zamknął akcję po składnej kontrze i otworzył wynik w 19. minucie. Kolejne minuty tylko potwierdzały przewagę Lechii – pewnie wykorzystany przez Tomasa Bobcka rzut karny oraz bramka Rifeta Kapicia po przerwie wydawały się być gwoździem do trumny Korony.

A jednak kielczanie nie zamierzali się poddawać. Najpierw Dawid Błanik pewnie wykorzystał „jedenastkę” sprokurowaną przez Kurminowskiego, a cztery minuty później Pau Resta kapitalnie trafił, wprowadzając prawdziwą nerwowość na trybunach. Nagle zrobiło się tylko 3:2 i choć to wciąż Lechia miała przewagę, gospodarze zaczęli gubić koncentrację.

W końcówce kielczanie wypracowali kilka stałych fragmentów, groźnie kotłowało się pod bramką Alexa Paulsena. Ostatecznie jednak gospodarze nie dali sobie wyrwać punktów – decydującą akcję przeprowadził Kurminowski, ustalając wynik na 4:2 po przechwycie na połowie rywala. Tym samym częściowo odkupił winy za wcześniejszą stratę, która kosztowała jego zespół rzut karny.

Nie sposób nie cofnąć się myślami do samego początku – gdyby Wiktor Długosz wykorzystał doskonałą okazję w 3. minucie, być może to Korona rozdawałaby dziś karty. Arbiter Tomasz Kwiatkowski dwukrotnie skorzystał z VAR-u: najpierw nie uznając gola Ćirkovicia po rożnym, później podyktował karnego i czerwoną kartkę dla kielczan. Lechia wyglądała na nieuchwytną, choć z biegiem czasu w jej poczynania wkradła się nonszalancja. 

Lechia Gdańsk – Korona Kielce 4:2 (2:0)
1:0 Aleksandar Ćirković 19
2:0 Tomas Bobcek 29-karny
3:0 Rifet Kapić 59
3:1 Dawid Błanik 78-karny
3:2 Pau Resta 82
4:2 Dawid Kurminowski 90+3

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie