Paweł Dawidowicz blisko rozstania z Rakowem
Dla Pawła Dawidowicza przygoda z Rakowem Częstochowa może zakończyć się szybciej, niż się zapowiadało. Polski kadrowicz, który dołączył do zespołu zaledwie kilka miesięcy temu, nie przekonał działaczy do przedłużenia kontraktu. Kluczową rolę w tej decyzji odegrały nie tylko kontuzje, ale i wysokie oczekiwania finansowe. Stoper pożegna się z finalistą Pucharu Polski, a w tle pojawiają się plotki o powrocie do Włoch.
Reprezentant Polski pojawił się przy Limanowskiego pod koniec stycznia po rozczarowującym epizodzie w Al-Hazem. Szybko zamknął tamten rozdział – kontrakt rozwiązał błyskawicznie i przeszedł do Ekstraklasy na zasadzie wolnego transferu.
I faktycznie, dla 30-letniego stopera nadzieje były spore, ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała oczekiwania. Od stycznia Dawidowicz zameldował się na boisku raptem dziewięć razy i uzbierał zaledwie 453 minuty. Kontuzje nie dawały mu spokoju, a każdy powrót kończył się kolejnym przestojem. W tej sytuacji trudno mówić o regularnej grze, zwłaszcza w ekipie, która myśli o walce w czołówce.
Jak poinformował Szymon Janczyk z Weszło, działacze Rakowa nie widzą sensu w przedłużaniu tego eksperymentu. Po czterech miesiącach stoper ma pożegnać się z klubem, a decyzja oparta została nie tylko na recydywie urazów, ale i wysokiej pensji, która wyraźnie nie współgrała z tym, co Polak wnosił na murawę.
Za rozstaniem ze stoperem przemawiają nie tylko powtarzające się kłopoty zdrowotne, ale również wysoka pensja. W związku z tym klub nie zdecyduje się na aktywację klauzuli przedłużenia kontraktu.
Wieści o rozstaniu od razu rozpędziły spekulacje, gdzie Dawidowicz może trafić po rozstaniu z polską ligą. Źródło Janczyka nie wyklucza powrotu do Włoch – właśnie tam stoper miał już okazję wyrobić sobie pewną markę i ten kierunek wydaje się logiczny zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.