Nudy w Gdyni. Arka z Widzewem bez bramek
Pierwszy gwizdek meczu Arka Gdynia – Widzew Łódź rozbudził nadzieje kibiców, ale ci doczekali się próby futbolowej siły jedynie w formie walki w środku pola i niecelnych strzałów. Najciekawsze momenty? Pojedyncze akcje i kontrowersje związane z rzutem karnym, który ostatecznie został odwołany. Walka o punkty nie przerodziła się w emocje na boisku.
Arka Gdynia i Widzew Łódź spotkały się w niedzielny wczesne popołudnie, by walczyć o niezwykle ważne punkty w kontekście utrzymania. Kibice liczyli na emocjonujące granie, ale już po kwadransie okazało się, że murawa oraz poziom piłkarski skutecznie wybiły z głów marzenia o porywającym widowisku. Jedyny kolorystyczny akcent zapewniły występy artystyczne z kaszubskimi utworami jeszcze przed pierwszym gwizdkiem oraz w trakcie przerwy.
Bardzo trudne warunki do gry często wymuszały długie podania i walkę o górne piłki, ale nie można zrzucać wszystkiego wyłącznie na nierówności boiska. Spotkanie o życie dla obu zespołów skończyło się wynikiem 0:0, który nie zadowolił żadnej ze stron.
Trener Arki Dawid Szwarga podkreślał przed meczem, że „Zarabiają dziesięć-piętnaście razy więcej niż my. Zobaczymy, czy będą dziesięć-piętnaście razy lepsi od nas”. W praktyce nie okazało się to zgodne z rzeczywistością – na boisku nie było widać znaczącej różnicy.
Za sprawą jednego punktu Arka wyprzedziła Legię Warszawa i wydostała się ze strefy spadkowej. Widzew natomiast pozostaje wśród najbardziej zagrożonych ekip.
Pod względem piłkarskim lepiej prezentowali się gospodarze. Widać było u nich większą determinację, szczególnie przy stałych fragmentach gry – to po rzutach rożnych kotłowało się w polu karnym Widzewa, choć najlepszą akcję Arka stworzyła w 26. minucie. Sebastian Kerk świetnie przerzucił futbolówkę do Dawida Kocyły, lecz jego próbę obronił czujny Bartłomiej Drągowski.
Widzew miał poważne kłopoty ze stworzeniem groźnej sytuacji. Większość akcji kończyła się na obrońcach lub niecelnych strzałach. Można odnotować próbę Emila Kornviga z rzutu wolnego czy zablokowaną szansę Sebastiana Bergiera, ale to zbyt mało jak na oczekiwania i sumy wydane zimą na wzmocnienia.
W drugiej połowie tempo jeszcze bardziej siadło. Arka praktycznie nie zagroziła bramce gości, Widzew zaś miał moment nadziei po dobrym przyjęciu Kornviga, który uderzył ponad poprzeczką. W 73. minucie los meczu mógł jednak się odmienić – sędzia Damian Sylwestrzak podyktował rzut karny dla Widzewa po faulu Oskara Kubiaka na Marcelu Krajewskim. Po konsultacji z VAR-em decyzja została odwołana.