Na takich warunkach Feio opuścił Radomiaka
Gonçalo Feio nie dokończy sezonu w Radomiaku Radom – jego rozstanie z klubem nastąpiło szybciej, niż mogli się spodziewać kibice. Zamiast żądać wysokiej odprawy, jak sugerowały niektóre doniesienia, Portugalczyk postanowił odejść bez dodatkowych roszczeń finansowych, a do uregulowania ze strony klubu pozostały jedynie zaległe pensje. Jeszcze kilka dni wcześniej szkoleniowiec deklarował sportowe ambicje i chęć walki o najwyższe lokaty w Ekstraklasie...
Gonçalo Feio żegna się z Radomiakiem Radom. Portugalczyk zrezygnował z odprawy i poprosił jedynie o uregulowanie zaległych wynagrodzeń, jak poinformował Adam Sławiński w Kanale Sportowym.
Jeszcze 7 marca szkoleniowiec deklarował w rozmowie z Flashscore, że ambicją jego drużyny jest osiągnięcie historycznego wyniku dla Radomiaka, a nawet awans do europejskich pucharów. Tłumaczył: "ambicją jest zrobienie czegoś wyjątkowego, aby dać klubowi coś, czego nigdy wcześniej nie miał: najlepszą pozycję w lidze w historii, a nawet kwalifikację do europejskich pucharów. Dałoby to również zawodnikom w składzie większą platformę do zaprezentowania się" [tłum. - red.].
Trzy dni po tym wywiadzie Feio oficjalnie opuścił stanowisko trenera. Decyzja o rozstaniu zapadła po incydencie z udziałem lokalnego radnego Dariusza Wójcika, który miał zaatakować szkoleniowca. W tle były także wcześniejsze pretensje Portugalczyka wobec działania klubu – dotyczyły m.in. stanu murawy oraz ograniczonego dostępu do siłowni.
Feio rozpoczął pracę w Radomiaku z dużymi nadziejami. Zależało mu na udowodnieniu, że nie jest już tym impulsywnym i nieprzewidywalnym trenerem z wcześniejszych epizodów w polskiej lidze. Jednak szybko dała o sobie znać jego temperament.
Pojawiły się pogłoski, że na odchodne Portugalczyk zażądał wysokiej odprawy, ale – jak podaje Adam Sławiński – sprawa wyglądała inaczej: Feio zrzekł się pieniędzy należnych do końca kontraktu. Klub ma wypłacić mu jedynie zaległe pensje.